Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Rząd wysyła Tymoszenko do sądu

1 lipca 2018

Wiktor Janukowycz rozlicza się z Julią Tymoszenko. Podległa mu prokuratura prowadzi śledztwa przeciw Julii Tymoszenko pod zarzutem szastania publicznymi pieniędzmi.

Była premier tuż po pomarańczowej rewolucji w 2005 roku renacjonalizowała zakład Kryworiżstal należący do oligarchy z Donbasu Rinata Achmetowa a samemu Janukowyczowi groziła więzieniem za fałszowanie wyborów. Obecny prezydent nie zapomniał o tym.

Prezydent Janukowycz, premier Mykoła Azarow i czołowi politycy Partii Regionów od chwili dojścia do władzy zapowiadali pociągnięcie do odpowiedzialności liderki BJuT. - Działania poprzedniego rządu spowodowały straty w wysokości 100 mld hrywien (40 mld zł), więc materiały o wykonaniu budżetu za 2009 r. powinny zostać sprawdzone przez organy sprawiedliwości - mówił Azarow. Prokuratura wszczęła też 30 śledztw przeciwko poszczególnym członkom rządu BJuT. Zarzutem jest rozkradanie państwowych pieniędzy.

Gdyby uznać wyliczenia Azarowa, rząd Tymoszenko musiałby kraść w tempie 1434 hrywny (594 zł) na sekundę. Spośród wszystkich stawianych byłej szefowej rządu zarzutów na najbardziej prawdopodobne - zdaniem komentatorów - wyglądają oskarżenia o defraudację 2/3 środków ze sprzedaży Japonii limitów emisji CO2. Pod lupą śledczych są też przepływy finansowe środków przeznaczonych na pomoc dla czterech banków dotkniętych przez kryzys i na dofinansowanie Naftohazu. - Wszelkie zdobyte przez nas materiały świadczą o wielomilionowej kradzieży środków budżetowych - dowodził szef Głównego Urzędu Kontrolno-Rewizyjnego Petro Andriejew.

Ale to nie wszystkie zarzuty ze strony rządzących. Prokuratura wznowiła też dwa śledztwa o próbę przekupienia sędziego Sądu Najwyższego, o co Tymoszenko była oskarżana jeszcze za rządów Leonida Kuczmy. Tego nikt się nie spodziewał, bo sprawa - z braku dowodów - została umorzona tuż po pomarańczowej rewolucji.

Za sprawę japońską Tymoszenko grozi sześć lat więzienia. Za rzekome przekupstwo sędziego w latach 90. - osiem lat. - W samej Partii Regionów istnieje spór, co z tym fantem zrobić. Jedni chcą się na Tymoszenko zemścić choćby za unieważnienie prywatyzacji Kryworiżstali i odebranie jej powiązanym z regionałami oligarchom. Inni boją się, że wtrącając ją do więzienia, zrobią z niej męczennika - mówi nam poseł BJuT Andrij Szkil. Jego zdaniem jednak nawet kilka miesięcy aresztu i późniejsze umorzenie śledztw mogą "wytrącić opozycję z szyn".

- Partia Regionów nigdy nie zajmowała się zemstą polityczną - odpiera zarzuty Szkila deputowany Partii Regionów Ołeksandr Pekłuszenko. - Nie jesteśmy tak głupi, żeby nie wiedzieć, że sprawa sądowa przeciw Tymoszenko może nam nawet zaszkodzić. Ale jako demokratyczna partia nie możemy się mieszać do działań prokuratury - dodaje w rozmowie z "DGP".

Początkowo rząd Azarowa zapowiadał jedynie audyt wydatków rządowych. Regionałowie nie bez racji udowadniali, że Tymoszenko podczas kampanii wyborczej urządziła prawdziwe rozdawnictwo państwowych pieniędzy, co niemal doprowadziło do bankructwa kraju. Zamówienie na audyt złożono ostatecznie w amerykańskiej kancelarii Trout Cacheris, która do tej pory udzielała pomocy prawnej małym firmom i nigdy nie wykonywała podobnych zleceń.

W jaki sposób otrzymała zatem zlecenie od 46-milionowego państwa? Przedstawiciele firmy odmówili komentarza w tej sprawie. "Zamierzamy zidentyfikować obszary, które mogły obniżyć zdolność Ukrainy do pełnego rozwinięcia jej potencjału gospodarczego" - czytamy w oświadczeniu przesłanym "DGP" przez Trout Cacheris. Kancelaria zaprosiła do współpracy dwóch partnerów. Zdaniem opozycji jedna z firm, Kroll, miała pomagać Kuczmie w 2001 r. w zacieraniu śladów jego możliwego udziału w zabójstwie niezależnego dziennikarza Heorhija Gongadzego.

@RY1@i02/2010/100/i02.2010.100.000.012a.001.jpg@RY2@

Fot. EPA/PAP

Julia Tymoszenko odrzuca oskarżenia. - To polityczna zemsta - twierdzi

współpr. mk

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Zwolennicy Julii Tymoszenko twierdzą, że rząd stosuje polityczne represje przeciwko liderce opozycji. Z kolei jej przeciwnicy oskarżają ją o kradzież państwowych pieniędzy. Paradoksalnie, wiele wskazuje na to, że rację mają obie strony.

Rząd - poprzez ciągłą prawną i psychologiczną presję na byłą premier - usiłuje odciągnąć ją od działalności politycznej i w ten sposób pozbawić opozycję najbardziej wyrazistej postaci. W grę mogą też wchodzić osobiste porachunki prezydenta Wiktora Janukowycza lub premiera Mykoły Azarowa. Samo wznowienie zadawnionych śledztw sprzed lat wyglądało wyłącznie na pretekst, aby wezwać Julię Tymoszenko na przesłuchanie do prokuratury. Jednak ze względu na polityczne reperkusje śledczy najprawdopodobniej nie zdecydują się na aresztowanie byłej szefowej rządu. Ulica Bankowa (siedziba administracji prezydenta - red.) doskonale zdaje sobie sprawę z opłakanych skutków takiego kroku. Wystarczy sobie uzmysłowić, jaka byłaby reakcja zagranicy na zatrzymanie szefowej największej partii opozycyjnej.

Niestety wiele wskazuje również na to, że prokuratura ma obiektywne powody, by interesować się sposobem wydatkowania środków budżetowych przez rząd Bloku Julii Tymoszenko. Zwłaszcza jeśli chodzi o ich wykorzystywanie do politycznej działalności ugrupowania, szczególnie w trakcie ubiegłorocznej kampanii wyborczej. W tej kwestii podejrzane są jednak bardziej działania współpracowników Tymoszenko niż jej samej.

@RY1@i02/2010/100/i02.2010.100.000.012a.002.jpg@RY2@

Fot. Materiały prasowe

Wołodymyr Fesenko

Wołodymyr Fesenko jest ukraińskim politologiem, dyrektorem kijowskiego Centrum Stosowanych Badań Politycznych "Penta"

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.