Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Radykałowie rozpalają protesty

3 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Temperatura życia politycznego w Grecji gwałtownie rośnie. Już dziś ma się odbyć wielki strajk generalny, który może objąć 2,5 mln pracowników.

To połowa tamtejszej siły roboczej. Na radykalizacji nastrojów najbardziej mogą skorzystać skrajni marksiści z KKE i szczerze ich nienawidzący ultraprawicowcy z partii LAOS.

Oba ugrupowania mają wielką ochotę wysadzić z siodła dwie największe siły polityczne: rządzący obecnie socjalistyczny PASOK oraz konserwatywną Nową Demokrację, które dominują na greckiej scenie politycznej od zarania współczesnej greckiej demokracji w 1974 r.

- Chcemy oszczędzać? Proszę bardzo! W Grecji stoi około półtora miliona nielegalnie wzniesionych budynków. Pozwólmy je zalegalizować w zamian za opłatę. To przyniesie nam miliardy euro zysku - to jeden z pomysłów wiceszefa skrajnie prawicowego LAOS-u Georgiosa Georgiou. Założone 10 lat temu ugrupowanie słynie z tego, że nawet na najbardziej skomplikowane problemy potrafi znaleźć prostą - zwykle radykalną - odpowiedź.

Gdy rząd planuje podwyższanie podatków, LAOS proponuje coś dokładnie odwrotnego. - Musimy radykalnie obniżyć podatki. Przecież i tak wiadomo, że ich ściągalność jest w Grecji zatrważająco niska. Jeśli pieniądze zostaną w kieszeni obywateli, może będzie z nich przynajmniej większy pożytek - mówił Georgiou w rozmowie z zagranicznymi dziennikarzami.

Populizm to niejedyne oblicze LAOS-u. Partia zbiera tych wszystkich Greków, którzy uważają, że konserwatywna Nowa Demokracja zbyt miękko poczyna sobie z nielegalną imigracją, pozwala na znikanie religii z przestrzeni publicznej i dopuszcza otwarte promowanie homoseksualizmu. Członkowie partii witają się gestem nawiązującym do faszyzmu, a niektórzy deputowani z ramienia LAOS-u zasłynęli z antysemityzmu, m.in. obciążania Żydów odpowiedzialnością za 11 września.

Notowania LAOS-u stopniowo, ale konsekwentnie rosną. W ubiegłym roku sięgnęły 6 - 7 proc., pozwalając partii wprowadzić swoich ludzi do PE i greckiego parlamentu. Mimo to ugrupowanie liczy na więcej. Liderzy LAOS-u wierzą, że odrzucenie przez ponad połowę Greków zaaplikowanego przez rząd 30-miliardowego planu oszczędnościowego musi przynieść im wzrost poparcia.

Dokładnie tak samo kalkulują jednak liderzy Komunistycznej Partii Grecji (KKE), stojącej dokładnie po przeciwnej stronie politycznej barykady najstarszej partii politycznej Hellady (istniejącej od 1918 r.). Jej siłą jest możliwość zmobilizowania i wyprowadzenia na ulice dziesiątek tysięcy ludzi z powiązanych z partią związków zawodowych. - Nie zamierzamy spłacać długów, których narobili kapitaliści. To niesprawiedliwe, że muszą za nie płacić zwykli obywatele - przekonuje szefowa partii Aleka Papariga, nawołując przy okazji nie tylko do zerwania współpracy z MFW, ale również wyjścia Grecji z UE.

Nadzieją dla Grecji jest jednak to, że obie skraje partie - jak na razie - zachowują się w trakcie kryzysu względnie odpowiedzialnie. - Komuniści maszerują na czele antyrządowych manifestacji, ale nie nawołują do antydemokratycznych wystąpień czy używania przemocy. W ramach systemu demokratycznego porusza się też LAOS - mówi nam Elias Georgantas z uniwersytetu na Krecie. To dobra wiadomość, biorąc pod uwagę, że według raportów greckiego ministerstwa porządku publicznego na każdej manifestacji pojawia się od 500 do 1000 tzw. miejskich wojowników z maleńkich anarchistycznych ugrupowań, którzy inicjują starcia z policją, licząc na rozlanie się przemocy na rozgorączkowany tłum.

@RY1@i02/2010/097/i02.2010.097.000.012a.001.jpg@RY2@

Fot. Reuters/Forum

Demonstracja zwolenników partii marksistowskiej, Ateny 15 maja 2010 r.

współpraca Piotr Włoczyk

Rafał Woś

rafal.wos@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.