Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Unia włącza się do gry o Ukrainę. Proponuje pieniądze w zamian za reformy

1 lipca 2018

Europa ma dla Kijowa konkurencyjną wobec rosyjskiej ofertę pomocy. Jednak korzyści proponowane przez Brukselę będą osiągalne dopiero w dłuższym terminie, a Ukraina potrzebuje natychmiastowego wsparcia. Tego wsparcia - bez obietnicy reform - chce udzielić Rosja.

Wczoraj w Brukseli gościł szef ukraińskiej dyplomacji Kostiantyn Hryszczenko. - Integracja europejska jest codziennym procesem ścisłej współpracy z Unią w konkretnych sprawach, które interesują prostych Ukraińców w ich codziennym życiu - tłumaczył minister przed roboczym śniadaniem z przedstawicielami 13 państw zrzeszonych w nieoficjalnym klubie przyjaciół Ukrainy, które zorganizowało polskie przedstawicielstwo przy Unii. - Polska jeszcze raz pokazała, że jako pierwsza z UE jest gotowa wyciągnąć rękę do Ukrainy, pod warunkiem że Ukraina sobie tego życzy - komentował Radosław Sikorski. Głównym tematem rozmów były kwestie wizowe, współpraca energetyczna i wsparcie finansowe dla ukraińskich reform.

Unia musi się spieszyć. 17 maja nad Dniepr przyjedzie prezydent Dmitrij Miedwiediew, aby podpisać kilkanaście umów ściśle wiążących ukraińską gospodarkę z Rosją. Świadomość oferty Moskwy zaktywizowała ociężałą zazwyczaj machinę brukselskiej biurokracji. W dniu, w którym Kijów zawarł z Rosją umowę "baza za gaz", do ukraińskiej stolicy przyjechał unijny komisarz ds. rozszerzenia Sztefan Fuele. W imieniu UE przedstawił Ukrainie konkretną ofertę integracyjną. - To zupełnie nowe jakościowo podejście - komentował wówczas w rozmowie z "Kommiersantem" ukraiński dyplomata.

W grę wchodzą granty i kredyty na sumę ponad 3,5 mld euro, z czego 2,5 mld miałoby iść na modernizację infrastruktury gazowej. Ponadto Fuele obiecał Kijowowi przedstawienie kalendarza zniesienia wiz. Nie ma jednak nic za darmo. Ukraina musi w zamian przeprowadzić 18 reform, implementować kilka ważnych regulacji prawnych, w tym m.in. konwencję o ochronie danych osobowych. Kijów powinien również wdrożyć zgodny z zachodnimi standardami system zamówień publicznych czy regulacje sanitarne. I ma na to niewiele czasu: do najbliższego szczytu UE - Ukraina, który jest planowany na październik.

To kontroferta wobec planów Rosjan. - Jest dla nas ważne, aby Ukraina trzymała się wskazań europejskiego kompasu - mówił niemiecki szef MSZ Guido Westerwelle. Obiecane włączenie Ukrainy do Wspólnoty Energetycznej (UE plus kraje kandydackie) czy reforma Naftohazu mają uniemożliwić połączenie ukraińskiego koncernu z Gazpromem. W tym kontekście należy rozpatrywać też pozostałe pomysły. - Moskwa wykorzystuje obecnie okazję, by wrócić do idei zintegrowania z Ukrainą. Niestety, nawet propozycje Fuelego niewiele różnią się od tego, co już proponowano za rządów Wiktora Juszczenki - mówi nam Wałerij Czały z Centrum Razumkowa, do niedawna wiceszef MSZ.

Z ofertą Fuelego jest jeszcze jeden problem. Ten czeski dyplomata, znakomicie mówiący po rosyjsku, jest uznawany za ukraińskiego adwokata w Komisji. Tymczasem nawet wśród stolic tradycyjnie wspierających Kijów są kraje, które w poszczególnych aspektach negocjacji mogą stawiać opór. Unia boi się konkurencji ze strony tanich ukraińskich wyrobów. Warszawa przed dwoma laty wystąpiła nawet o podwyższenie ceł na ukraińskie zboża, aby chronić własnych producentów. - Te problemy są realne, ale do przezwyciężenia. Unia ma do zyskania znacznie więcej niż my. Tymczasem o otwarciu rynku pracy dla nas, czego obawia się większa część Unii, nikt na razie nawet nie myśli - mówi Czały.

Różnica między ofertą rosyjską a unijną jest dwojaka. Z jednej strony długofalowo tylko Zachód może być dla Ukrainy źródłem rzeczywistej modernizacji i know-how. Z drugiej jednak strony Rosjanie nie wymagają od Ukrainy zmian prawnych. Oczekują "jedynie" kontroli nad strategicznymi działami gospodarki. W zamian oferują dostęp do 142-milionowego rynku i ulgi finansowe.

- Nie chodzi tu tylko o doraźne korzyści. Na Ukrainie toczy się wielka debata nad strategią rozwoju kraju - twierdzi Czały. Kijów sam musi zadecydować, czy bardziej opłaca mu się trudna droga w górę z widokami na europejską przyszłość, czy rosyjska kroplówka - szybka, ale uzależniająca politycznie.

@RY1@i02/2010/090/i02.2010.090.000.012a.001.jpg@RY2@

Fot. AFP

Kijów musi zadecydować, czy wybierze Europę, czy rosyjską kroplówkę

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.