Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Pentagon zaczyna oszczędzać

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Braki w budżecie mogą się stać czynnikiem decydującym o tym, czy Stany Zjednoczone będą się angażować w najbliższych latach w jakiekolwiek konflikty zbrojne. Pentagon zaciska pasa i rezygnuje z wydatków, które sekretarz obrony Robert Gates uznał za "nieskoordynowane".

Jego zdaniem utrzymujące się na stałym poziomie koszty wojen w Afganistanie i Iraku powodują, że administracja prezydenta Baracka Obamy oraz Kongres mogą zablokować jakiekolwiek inne poważniejsze operacje wojskowe. Dotyczyłoby to zwłaszcza akcji wymierzonej w Iran lub inne państwo mogące stanowić zagrożenie dla reszty świata.

- Myślę, że w przyszłości, a zwłaszcza w ciągu kilku następnych lat, Kongres i prezydent będą bardzo długo i wnikliwie analizować każdą kolejną operację wojskową, która miałaby nas kosztować 100 mld dol. rocznie - otwarcie przyznał Gates na sobotniej konferencji prasowej. - W sytuacji, gdy będzie istnieć jakaś realna alternatywa, stan budżetu będzie realnie wpływał na decyzje - dodał. Decyzja w sprawie ewentualnej militarnej reakcji na irański program nuklearny miałaby zależeć od rozwoju wydarzeń w najbliższych dwóch latach.

Ale zaniechanie udziału w wojnach to jedynie najbardziej spektakularny element planowanych oszczędności. Gates zapowiada, że będzie chciał okroić sięgający 550 mld dol. podstawowy budżet Departamentu Obrony o 2 - 3 proc., począwszy od roku podatkowego 2012. Oznaczałoby to cięcia rzędu 10 - 15 mld dol. rocznie. Nie będzie to jednak oznaczać redukcji zatrudnienia w armii ani nie powinno dotknąć wojskowych programów modernizacyjnych.

Choć szef Pentagonu nie ujawnił szczegółów planowanych cięć, to nie wykluczył jednak likwidacji lub połączenia niektórych dowództw, zwolnień w korpusie oficerskim, obsługującej armię administracji czy rozwiązania jednostek niemających większego znaczenia dla możliwości bojowych US Army.

Słabym punktem tego planu są zwolnienia wysokich rangą oficerów. Eksperci ostrzegają, że grupa ta ma olbrzymie wpływy w Kongresie - i, by zabezpieczyć się przed redukcjami, może doprowadzić tam do utrącenia całego programu oszczędności. Dlatego specjaliści doradzają inne środki, m.in. zaostrzenie kryteriów rywalizacji o kontrakty z Pentagonem czy poprawienie wydajności gigantycznej sieci komputerowej obsługującej Departament Obrony i armię.

- Pentagon to wielkie i w dużym stopniu źle zarządzane, marnujące wiele pieniędzy przedsiębiorstwo - mówi nam Yves Boyer, ekspert paryskiej Fundacji Badań Strategicznych. - Redukcje są więc konieczne, tym bardziej że budżet departamentu został za czasów prezydentury Busha rozdęty do gigantycznych rozmiarów. Potęgi militarnej USA to jednak nie naruszy: cięcia ominą siły nuklearne, wywiad i jednostki bojowe - podkreśla.

Jednak oszczędności w wydatkach na wojsko są już powszechne. Poza USA w NATO oparło im się dotąd jedynie kilka krajów: Wielka Brytania, Francja, Grecja, Turcja i Polska. Pozostałe nie utrzymały zalecanego przez Sojusz poziomu wydatków rzędu 2 proc. PKB. Wiele wskazuje też na to, że i ta grupa będzie się kruszyć, np. stojąca na krawędzi bankructwa Grecja będzie musiała ciąć budżet swojej armii. - Francuska armia jak dotychczas nie doświadczyła cięć - twierdzi Boyer. - Posługuje się jednak sztywnym planem wydatków na lata 2009 - 2014. Jak dotąd nikt nie próbował takiego planu zmieniać. Wszystko jednak przed nami - zastrzega.

@RY1@i02/2010/090/i02.2010.090.000.013a.001.jpg@RY2@

Fot. US Navy

Mariusz Janik

mariusz.janik@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.