Opozycja szykuje ludowy bunt
Po ratyfikowaniu przez parlament umowy o Flocie Czarnomorskiej Julia Tymoszenko chce wykorzystać szansę i zaatakować Wiktora Janukowycza. Dla firm działających nad Dnieprem oznacza to czas niestabilności politycznej i straty finansowe
Rosja i Ukraina ratyfikowały wczoraj umowę o przedłużeniu stacjonowania Floty Czarnomorskiej na Krymie o 25 lat. Opozycja ukraińska zapowiada falę protestów przeciw prezydentowi Wiktorowi Janukowyczowi.
O planach zainspirowania ludowego buntu poinformowała wczoraj Julia Tymoszenko. Protesty w imię obrony interesów narodowych, jeśli do nich dojdzie, oznaczają przedłużenie nad Dnieprem okresu niestabilności politycznej, która nie sprzyja wyciąganiu państwa z zapaści finansowej.
Dla Polski i polskich firm zaostrzenie sytuacji politycznej na Ukrainie jest niekorzystne. W takich warunkach istnieje groźba, że MFW - nie widząc perspektyw dla reform gospodarczych nad Dnieprem - nie odblokuje kolejnych transz kredytu dla Kijowa. W efekcie tego Janukowcz o dalszą pomoc finansową zwróci się do Moskwy. I tym samym rozpocznie się proces wasalizacji gospodarczej Ukrainy przez Rosję (za kredyty Rosja zażąda nie jak MFW reform, tylko udziałów w ukraińskich gazociągach czy koncernach strategicznych).
- Jeśli pieniądze z MFW nie popłyną, popadnięcie Ukrainy w zależność gospodarczą od Rosji jest tylko kwestią czasu - komentuje w rozmowie z "DGP" analityk z kijowskiego Centrum Razumkowa Jurij Jakimienko.
Kryzys polityczny to również straty dla polskich przedsiębiorców działających na Ukrainie. Jeśli nie zaczną płynąć pieniądze z MFW i nie zostanie zmniejszony deficyt budżetowy, oddala się szansa zwrotu podatku VAT od ukraińskiej skarbówki. Suma, którą rząd jest winny, wynosi na 4 mld dol. Polskim firmom Ukraina jest winna 100 mln dol.
Tymczasem opozycja po umowie o flocie nie chce słyszeć o jakiejkolwiek współpracy w kwestii reform lub choćby neutralności wobec rządu i prezydenta. O tym, jak może wyglądać akcja przeciw prezydentowi, Ukraińcy przekonali się już wczoraj. Tuż przed ratyfikowaniem układu pod parlamentem zebrały się tłumy przeciwników Janukowycza. Doszło do gwałtownych starć z funkcjonariuszami elitarnej jednostki milicji Berkut, która ochraniała Werhowną Radę. W samym parlamencie opozycyjni deputowani obrzucili jajkami sprzyjającego prezydentowi - przewodniczącego rady Wołodymyra Łytwyna.
- Wyruszam jutro (w środę) w podróż po państwie, by jednoczyć ludzi dla obrony Ukrainy w tych trudnych, mętnych czasach - mówiła wczoraj Tymoszenko. O konsolidacji opozycji mówił również eksprezydent Wiktor Juszczenko.
W Kijowie takie deklaracje traktowane są poważnie. Przywódczynię opozycji uznawano za słabą premier, ale zarazem polityka doskonale radzącego sobie z organizowaniem buntów. To właśnie Tymoszenko zapoczątkowała w 2001 r. akcję "Ukraina bez Kuczmy", która stała się początkiem końca jego prezydentury. W 2004 r. była mózgiem pomarańczowej rewolucji przeciw Janukowyczowi.
Niestabilności nakręcającej protesty będzie sprzyjała zresztą nie tylko umowa o flocie, ale również planowana podwyżka cen gazu na rynku wewnętrznym i zapowiadane przez wicepremiera Serhija Tihipkę podwyższenie wieku emerytalnego. Konsekwencją tego mogą być tarcia w samym rządzie złożonym z trzech rywalizujących ze sobą frakcji - oligarchy Rinata Achmetowa (ma trzech wicepremierów), wiernego prezydentowi szefa rządu Mykoły Azarowa (popiera go trzech wicepremierów) i w miarę niezależnego wicepremiera Serhija Tihipki.
Podwyżkami cen gazu na rynku wewnętrznym nie są zainteresowani oligarchowie tacy jak Achmetow, którzy są właścicielami energochłonnych kombinatów metalurgicznych. Tymczasem MFW bezwzględnie tego wymaga. Podobnie jak podwyższenia wieku emerytalnego. Opiewający na 16,4 mld dol. wcześniejszy program pomocowy MFW został zawieszony pod koniec ubiegłego roku po wypłaceniu 10,5 mld dol. właśnie z powodu zaniechania reform i braku budżetu na 2010 r. Ustawę budżetową przyjęto dopiero wczoraj, choć konstytucyjny termin minął w grudniu.
@RY1@i02/2010/082/i02.2010.082.000.011a.001.jpg@RY2@
Fot. PAP/EPA
Posłowie opozycji użyli wczoraj w parlamencie świec dymnych, a przewodniczącego obrzucili jajkami
niemiecki analityk
Wiktor Janukowycz był postrzegany w Europie jako polityk, który może ustabilizować Ukrainę. Jego ekipę uznawano za pragmatyków. Ratyfikowanie umowy o Flocie Czarnomorskiej pokazuje po raz kolejny, jak głębokie są podziały w społeczeństwie i jak niestabilny jest system polityczny Ukrainy. Przy takim rozkładzie sił bardzo trudno będzie Janukowyczowi przeprowadzić reformy. A rynkom ufać Ukrainie. Jej bankructwo nie jest nierealne. Jeśli spełnią się czarne scenariusze, przestanie ona być podmiotem w stosunkach międzynarodowych. Upadnie też polski pomysł Partnerstwa Wschodniego.
Myślę, że MFW nie cofnie ostatniej transzy pożyczki w wyniku wczorajszych protestów. Natomiast jeżeli obóz rządzący okaże słabość, a opozycja zmobilizuje społeczeństwo przeciwko polityce rządu i prezydenta, to Ukraina nie sprosta wymaganiom MFW i nie dostanie pieniędzy.
Zbigniew Parafianowicz
zbigniew.parafianowicz@infor.pl
analityk berlińskiej Fundacji Nauki i Polityki zajmujący się Europą Wschodnią
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu