Nie ma żadnych powodów, by Putin psuł stosunki z Polską
Premier Rosji prezentuje KGB-owską wizję historii. Ceni carską policję, która dla komunistów była przecież uosobieniem tego, co najgorsze
To zbyt daleko idący wniosek. Jeśli dobrze pamiętam, "Katyń" został już pokazany w jednej z rosyjskich telewizji kablowych. Z tym, że w jakiejś chorej porze, w środku nocy.
Z tym, że Kultura ma minimalną oglądalność. To, w uproszczeniu, telewizja dla starszych wiekiem nauczycielek.
Niektórzy wiedzą, niektórzy nie. Inni nie zgadzają się z polską wersją wydarzeń. Chodzi jednak głównie o to, że pokaz filmu Wajdy na kanale Kultura nie trafi do masowego odbiorcy. Co innego, gdyby został pokazany w prime timie np. na kanale NTW. Ale według mnie nie ma na to szans. Szkoda, bo warto, by Rosjanie zobaczyli, że to nie jest obraz rusofobiczny. Swoją drogą, władze nie mają powodu, by blokować emisję, bo film Wajdy nijak im nie szkodzi. "Antyzapadnicy" i nacjonaliści mogą być niezadowoleni, ale co z tego? Decyzji nie ma. Emisja na Kulturze jest z jednej strony przejawem racjonalizmu, a z drugiej - nie ma rangi przełomu.
Oczywiście, to już poważne wydarzenie polityczne. Najwyraźniej Putin do czegoś teraz Polski potrzebuje.
To już kremlowska tajemnica. Ale podam pewien przykład, według mnie równie prawdopodobny. Jesteśmy tuż po aktywizacji kaukaskich terrorystów, tuż obok Rosja planuje przeprowadzić igrzyska olimpijskie w Soczi. Będzie potrzebowała wsparcia, by odrzucić presję na rzecz odebrania imprezy. Zwłaszcza że to miejsce jest też krytykowane za zbyt ciepłą pogodę. Władze mogą chcieć się zawczasu przygotować.
Dla Putina olimpiada w Soczi jest projektem życia, ale to był tylko przykład. Być może Polska jest potrzebna w jakiejś innej sprawie.
To trafny argument. Są pewne lewicowe koła w rosyjskiej administracji, które do tej pory sądzą, że Polska była sojusznikiem Hitlera w 1939 r. Wyjaśnienie tej różnicy akcentów jest dla mnie - przyznaję - trudne. Ale pamiętajmy, że Putin jest politykiem racjonalnym. Od czasów wojny minęło już wiele lat. Antyrosyjskie nastawienie w Polsce jest do pewnego stopnia irracjonalne, tym bardziej irracjonalne są antypolskie nastroje w Rosji. Nie ma dziś żadnych powodów, aby Putin psuł stosunki z Warszawą. Jeśli Polska wykorzystywałaby każdą możliwość, aby Rosji zaszkodzić, wtedy oczywiście Kreml odpłaci pięknym za nadobne. Ale teraz? Lepiej żyć normalnie, kto wie, może kiedyś pojawią się między wami i Ameryką jakieś punkty sporne, które będziemy mogli wykorzystać. To tylko jednak hipoteza.
Nie, to wypadkowa poglądów całego otoczenia prezydenta i premiera - od ludzi o liberalnych poglądach na historię po nacjonalistów. Wystarczy zresztą przeanalizować podręczniki do historii. W szkołach korzysta się zarówno z dwutomowego podręcznika o linii konserwatywno-liberalnej, silnie antykomunistycznej, jak i napisanej na zamówienie książki Pawła Danilina, która przedstawia Stalina jako "skutecznego menedżera", choć taka fraza - wbrew twierdzeniom mediów - w dosłowny sposób nie pada. Linię polityki historycznej określiłbym zatem jako wypadkową między liberalizmem a imperializmem.
Przede wszystkim kult Wielkiej Wojny Ojczyźnianej. To coś, co spaja naród rosyjski. Dla Rosjan doświadczenie wojny jest najważniejszym wydarzeniem XX wieku. Sukces nad faszyzmem powiązany z olbrzymim heroizmem, jedność narodu z władzą - to wszystko Kremlowi bardzo odpowiada.
Taką logiką wciąż kieruje się wielu ludzi.
Kreml nigdy nie kształtował swojego przekazu w oparciu o poglądy ludzi. Natomiast w pewnym sensie dostosowuje się do nastrojów.
Młodzi ludzie wiedzą dziś o historii znacznie mniej, niż wiedzieli w ich wieku ludzie z czasów ZSRR. Wówczas dbało się o to, by młodzież znała choćby podstawowe fakty, kto z kim walczył. Teraz nasza młodzież upodobniła się nieco do amerykańskiej, która pod wpływem zimnowojennej propagandy często sądziła, że podczas II wojny światowej USA wespół z Wielką Brytanią walczyły przeciwko Niemcom i Rosji. Myślę, że dla połowy rosyjskiej młodzieży ZSRR walczył wówczas przeciwko amerykańsko-hitlerowskiej koalicji. Dla wielu fakt, że Londyn i Waszyngton były naszymi sojusznikami, byłby sporym zaskoczeniem, choć przecież można to znaleźć w podręcznikach. Wiedzę o tamtych czasach czerpią z filmów, choćby z "Czterech pancernych i psa"...
Dokładnie tak. Jest wojna, bohaterstwo, przyjaźń. Choć rola takiego mitu w narodzie powoli traci na znaczeniu.
Inteligencja jest niejednorodną grupą. Jest historyk Natalia Narocznicka, która dała się poznać w Polsce jako główny propagator myśli o sojuszu RP z III Rzeszą. Są skrajni nacjonaliści w rodzaju literata Stanisława Kuniajewa, którzy wymogli, by z rocznicy wypędzenia Polaków z jednej z moskiewskich dzielnic w 1612 r. uczynić święto państwowe. Są i liberałowie, dla których Wajda jest bohaterem. Znam nawet jedną komunistyczną aktywistkę, która nie lubi "Pancernych", lubi za to Wajdę.
Nie zgodzę się. Dla wszystkich, którzy choć trochę się tym interesują, pozostaje naturalne, że Memoriał działa razem z opozycją. A jeśli ktoś nie jest w opozycji, i tak się zupełnie działaniami Memoriału nie interesuje. Jeśli ktoś przychodzi do Memoriału i jest nastawiony antyopozycyjnie, to znaczy, że jest pewnie zainteresowany wrogim przejęciem stowarzyszenia.
Miedwiediew jest pod tym względem liberałem, nie widać u niego nostalgii za państwem stalinowskim. Putin natomiast - choć czasem potępia pewne aspekty ZSRR - reprezentuje KGB-owską wizję historii. Nie komunistyczną, ale KGB-owską.
Putin ceni choćby carskich komendantów policji, którzy dla komunisty byli uosobieniem wszystkiego, co najgorsze. W KGB istniał zaś pewien etos, który wywodził korzenie bezpieki z carskich specsłużb.
Bardziej imperialne. Stalin jest o tyle dobry, że działał na rzecz imperium. Jeśli komuniści mówią, że Stalin w 90 proc. był dobry, a liberałowie - w 100 proc. zły, dla Putina, jak sądzę, dobro i zło w działaniach Josifa Wissarionowicza miesza się w stosunku 40:60. Ta czterdziestka to imperium i KGB. Miedwiediew natomiast nie jest z KGB, imperium też nie pozostaje dla niego najważniejszym priorytetem.
Myślę, że to będzie dość okrągłe przemówienie. Powie pewnie, że winę ponoszą źli ludzie, a za zbrodnię nie należy winić narodu rosyjskiego. Premier może nie rozumieć, dlaczego w ogóle oczekuje się od niego przeprosin, skoro sam niczego złego w Katyniu nie robił. Powiem inaczej: możemy oczekiwać nie tyle prośby o wybaczenie, ile fraz w rodzaju "niestety" albo "przykro". Ewentualnie podkreślenie, że winę ponoszą nie Rosjanie, ale komuniści.
Kto miałby to zrobić? Borys Jelcyn przecież wychował się i dojrzał politycznie jako działacz partii komunistycznej. On miałby inicjować lustrację? Gdyby Goering i Goebbels zorganizowali bezkrwawy przewrót, obalili Hitlera i zaczęli budować kapitalizm i demokrację, także nie zdecydowaliby się przecież na lustrację i denazyfikację. Musieliby zacząć od siebie. Niestety, nie mieliśmy swojego Wałęsy, który wywodziłby się spoza komunistycznej dyktatury. A może nie "niestety", bo wszystko mogłoby się skończyć bardziej krwawo.
W przyszłości lustracja nie będzie miała sensu. Jeśli zaś chodzi o zbrodnie komunistyczne, aby je osądzić, potrzeba narodowego konsensus. Dla półautorytarnej dyktatury Putina nie jest to zbyt wygodne. Ale tak samo, gdy demokraci wychodzą ręka w rękę z komunistami na demonstracje przeciwko Putinowi, mówią, że ważniejsza jest wolność niż osądzenie komunizmu. Wyjątki, w rodzaju Aleksandra Podrabińka, który nie uznaje doraźnych kompromisów z komunistami, potwierdzają regułę. Być może kiedyś nasi komuniści upodobnią się do zachodniej lewicy i wówczas nie będzie sensu ich osądzać. Podobnie jak nie można osądzać całego chrześcijaństwa za działania inkwizycji. Na razie nie mamy siły, aby rozliczyć się z przeszłością. Gdy będziemy mieli siłę, może już takie działanie nie mieć sensu.
@RY1@i02/2010/065/i02.2010.065.186.0004.001.jpg@RY2@
Fot. Reporter
WŁADIMIR PRIBYŁOWSKI
, z wykształcenia historyk, dysydent czasów sowieckich, obecnie dyrektor Centrum Informacyjno-Badawczego "Panorama", biograf Władimira Putina
@RY1@i02/2010/065/i02.2010.065.186.0004.002.jpg@RY2@
Fot. Forum
Rosjanie będą mogli obejrzeć "Katyń" Andrzeja Wajdy w telewizji Kultura
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu