Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Peryferyjny konflikt podpełza pod serce Rosji

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Przemoc, która jest plagą północnego Kaukazu, rzadko dotyka Rosjan mieszkających w bardziej rozwiniętych częściach kraju.

Większość ludzi słyszy o konflikcie tylko w wieczornych wiadomościach informujących o wymianie ognia pomiędzy siłami bezpieczeństwa a lokalnymi watażkami, o których mało kto w ogóle słyszał.

Samobójcze ataki bombowe w moskiewskim metrze, w wyniku których zginęło 38 osób, a 83 zostały ranne, w makabryczny sposób przypomniały o zapewne ostatniej wojnie domowej w Europie - pozostałości po chaosie, jaki zapanował w Rosji w latach 90.

Region składa się z kilku, w większości muzułmańskich, republik autonomicznych, przycupniętych na stokach Kaukazu. Przez większą część postkomunistycznej historii targały nimi konflikty napędzane niebezpieczną mieszanką separatyzmu, islamskiego radykalizmu i zacofania.

W ostatnich miesiącach przemoc nasiliła się i niemal codzienne doniesienia o atakach coraz trudniej było ignorować. W ubiegłym roku konflikt pochłonął około 900 ofiar, w tym milicjantów i bojowników. Liczba zbrojnych incydentów w porównaniu z ubiegłym rokiem wzrosła o 1/3.

W tym miesiącu rosyjskie siły bezpieczeństwa pochwaliły się zabiciem kilku wysokich rangą dowódców partyzanckich. Mogło to być jednym z motywów poniedziałkowych zamachów.

Władimir Wasiliew, przewodniczący komisji bezpieczeństwa w Dumie, powiedział: - Nie ma wątpliwości, kto stoi za zamachami. Ostatnio miało miejsce kilka operacji antyterrorystycznych na północnym Kaukazie, których celem była likwidacja podziemnych grup i ich prowodyrów. Aleksandr Bortnikow, szef Federalnej Służby Bezpieczeństwa, powiedział, że główną wersją przyjętą przez FSB jest wojujący islamizm w regionie.

W operacjach przeprowadzonych w marcu zginęło czterech ważnych członków Emiratu Kaukaskiego, kierowanego przez Dokkę Umarowa. Przyznaje się on do kilku zamachów, w tym podłożenia bomby w listopadzie ubiegłego roku pod pociąg relacji Moskwa - Petersburg, w wyniku którego zginęło 27 pasażerów.

Organy bezpieczeństwa podały, że Said Buriatski, jeden z przywódców rebeliantów, obwiniany o dwa zamachy na pociągi, w tym listopadowy, zginął w marcu wraz z ośmioma innymi bojownikami w starciu z siłami bezpieczeństwa. Abu Chaled, dowódca o arabskich korzeniach, który był szefem bezpieczeństwa Umarowa, został zabity przez rosyjskich komandosów w górach Czeczenii. Sałambiek Achmadow, dowódca operacji zbrojnych w organizacji Umarowa, został zastrzelony w Machaczkale, stolicy Dagestanu. Anzar Astiemirow, którego władze nazywają ekstremistą, zginął w strzelaninie z milicją w Nalczyku w Kabardo-Bałkarii.

Umarow, który zdaniem władz ukrywa się w górach Czeczenii, dwukrotnie w ciągu ostatnich czterech miesięcy groził atakami w Rosji. W oświadczeniu umieszczonym w internecie 14 lutego mówił: - Rosjanie nie rozumieją, że wojna dziś wkracza na ich ulice, puka do ich domów, wchodzi do ich miast. Nasilenie przemocy nie jest jednak tak wielkie jak w latach 90., gdy w dwuletniej wojnie przeciw partyzantom zginęło 5 tys. rosyjskich żołnierzy. W latach 1996 - 1999 Czeczenia była faktycznie niezależna od Rosji.

Po przywróceniu federalnej kontroli w wyniku II wojny czeczeńskiej w 1999 r. separatyści zeszli do podziemia. Rozpętali kampanię terrorystyczną, której najbardziej spektakularnymi przykładami było wzięcie zakładników w moskiewskim teatrze w 2002 r., w wyniku czego zginęło 130 osób, i atak na szkołę w Biesłanie w 2004 r., kiedy to zginęło ponad 300 dzieci.

Latem 2009 r. doszło do ponownej eskalacji konfliktu. Prezydent Dmitrij Miedwiediew 12 listopada, w corocznym przemówieniu wygłoszonym do obu izb parlamentu, nazwał region "najważniejszą wewnętrzną sprawą" Rosji.

Umarow wziął na siebie odpowiedzialność za zamach. Władze federalne mogą notować pewne sukcesy w wyłapywaniu wysokich rangą rebeliantów, ale kosztem alienacji lokalnej społeczności, która twierdzi, że w rosyjskich operacjach antyterrorystycznych ginie zbyt wielu cywili, a celem są często niewinni ludzie.

Aleksandr Czerkasow, znawca Kaukazu w organizacji Memoriał, mówi, że surowa polityka "wzmocniła organizacje terrorystyczne na północnym Kaukazie i zepchnęła je do podziemia". Ataki na metro jeszcze zaostrzą ten konflikt.

@RY1@i02/2010/063/i02.2010.063.000.0011.001.jpg@RY2@

Fot. AFP

Rosyjski oddział zwiadowczy w Groznym, stolicy Czeczenii

© The Financial Times Limited 2010, All Rights Reserved

Financial Times

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.