Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Z dyktatorem Łukaszenką trzeba mówić jego językiem

1 lipca 2018

Polski rząd jest krytykowany za nazbyt spolegliwą politykę wobec reżimu Aleksandra Łukaszenki. Ale może to jedyna metoda, bo ostrzejsze kroki tylko zaogniłyby sytuację?

I cóż mógłby wtedy Łukaszenka więcej zrobić? Bombę spuścić na Dom Polski? Co najgorsze może, to właśnie robi. I niestety, choć osobiście jestem zwolennikiem otwartej polityki i łagodnej dyplomacji, jest jasne, że w kontakcie z dyktatorem trzeba do niego mówić językiem, który rozumie. A języka polskiej dyplomacji nie zrozumiał. I nie ma się czemu dziwić. Przecież naciski na Związek Polaków na Białorusi nie zaczęły się kilka dni temu, tylko trwają od kilku miesięcy. Oni się skarżyli, słali pisma do Polski, do ambasady i nic. Zamiast wyraźnego potrząśnięcia pięścią przed Łukaszenką i pokazania mu przez polskie władze, że na to nie ma zgody, mówiono do niego przez cały ten czas językiem miłości. Przekonywano, że "lepiej nie za ostro, żeby nie zadrażniać, że przecież oni się starają, to i my pokażmy, że mamy dobre intencje". No to pokazał nam właśnie Łukaszenka te swoje dobre intencje.

To czasem mogą być proste, ale jasne dla Białorusi gesty. Wicepremier Waldemar Pawlak miesiąc temu był na Białorusi, by podpisać umowę o współpracy gospodarczej, i nie pofatygował się nawet odwiedzić Związku Polaków na Białorusi. A przecież wystarczyłoby to zrobić i w ten sposób wyraźnie pokazać swoje poparcie. Nie zrobił tego, więc Łukaszenka uznał: może Polsce wcale tak na tym związku nie zależy, może by jednak przycisnąć im śrubę. I przycisnął.

Przypomniały sobie, ale czy wystarczająco? Też nie do końca. Proszę zauważyć, że zamiast ambasadora w Grodnie pojawili się wczoraj tylko konsulowie. To znowu dla białoruskiego dyktatora sygnał, że nam nie zależy na Polakach.

I to jest właśnie taki bardzo dobry, czytelny krok. Ale tylko wtedy, jeżeli będzie to zakaz także dla prokuratorów i sędziów, którzy wysługują się dyktatorskiemu systemowi i skazują Polaków. Wtedy będzie to nie tylko bolesne dla łamiących prawa człowieka, ale też pokaże, jak zdecydowana i jednoznaczna jest polska postawa. A tylko taka postawa może powstrzymać Łukaszenkę.

@RY1@i02/2010/032/i02.2010.032.000.003b.001.jpg@RY2@

Fot. K. Piechocki/Fotolink

Agnieszka Romaszewska-Guzy, dyrektor Biełsat TV od 2007 r.

*Agnieszka Romaszewska-Guzy, dyrektor Biełsat TV od 2007 r.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.