Siedem najważniejszych powyborczych pytań o Ukrainę
Wczoraj Ukraińcy wybierali czwartego prezydenta w historii niepodległej Ukrainy.
W chwili zamknięcia tego wydania DGP wszystko wskazywało na to, że zwycięży lider opozycyjnej Partii Regionów Wiktor Janukowycz. Czego można się spodziewać po największym przegranym pomarańczowej rewolucji, jeśli faktycznie obejmie urząd szefa państwa? Analizujemy jego pomysły na siedem najważniejszych kwestii - od polityki zagranicznej i stosunków z NATO przez rolę, jaką polityk niebieskich przeznaczył Warszawie, aż po warunki prowadzenia biznesu i organizacji Euro 2012. Pokazujemy podobieństwa i różnice w stosunku do pomysłów jego kontrkandydatki Julii Tymoszenko.
Wiktor Janukowycz stawia sprawę jasno: integracji z Sojuszem Północnoatlantyckim nie będzie, a ubieganie się o tzw. MAP gwarantujący członkostwo w Pakcie zostaje zawieszone. Jak powiedział nam typowany na przyszłego premiera z ramienia PR Borys Kołesnikow, Kijów będzie dążył do zachowania statusu pozablokowego. Politycy z otoczenia Janukowycza dają jednak do zrozumienia, że są zainteresowani budowaniem nowego, alternatywnego wobec NATO systemu bezpieczeństwa w Europie. Argumentują, że pomysł integracji z Sojuszem jest zbyt niepopularny wśród Ukraińców, by mógł stać się priorytetem polityki zagranicznej. Sceptyczna wobec NATO jest również Julia Tymoszenko i jej rząd. Szefowa gabinetu zapowiada, że przed podjęciem decyzji o wstąpieniu do Sojuszu na Ukrainie powinno zostać rozpisane ogólnonarodowe referendum. W tej chwili dwie trzecie Ukraińców jest przeciw integracji.
Z rozmów, które prowadziliśmy w Kijowie, wynika, że Polska nie jest już dla Ukrainy kluczowym państwem jako pośrednik w stosunkach z Zachodem. Zarówno otoczenie Tymoszenko, jak i Janukowycza przyznaje, że nasze inicjatywy mają znaczenie marginalne, a w sprawach strategicznych Warszawa nie jest w stanie skutecznie pełnić roli adwokata. Takie opinie usłyszeliśmy od związanego z rządem Tymoszenko byłego szefa MSZ Borysa Tarasiuka oraz Borysa Kołesnikowa z PR. Pięć lat po pomarańczowej rewolucji dla Ukraińców wcale nie jest oczywiste, że ich najważniejszym sojusznikiem na Zachodzie jest Polska (za porażkę uznawane jest utrzymanie przez Brukselę reżimu płatnych wiz dla Ukraińców mimo wysiłków Polski). Po zarzuceniu projektu integrowania się z NATO rolę adwokata w rozmowach z Zachodem mogą z powodzeniem przejąć Niemcy. Berlin sprzeciwiał się przyznaniu Ukrainie MAP, jednak ma nad Dnieprem znacznie więcej interesów gospodarczych niż Polska. Po zniknięciu sporu wokół MAP jest postrzegany jako znacznie bardziej atrakcyjny i bardziej wpływowy partner w robieniu interesów niż Warszawa.
Wiktor Janukowycz jest zainteresowany jak najszybszym podpisaniem umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. W Brukseli jego ekipa jest postrzegana jako znacznie bardziej pragmatyczna w prowadzeniu rozmów z UE niż pomarańczowi. Biznesowe otoczenie Partii Regionów chce jak najszybszego uregulowania zasad, na których będzie prowadzona wymiana handlowa z Unią. Co ciekawe, jak ustaliliśmy, w Partii Regionów za marginalną uznawana jest polsko-szwedzka inicjatywa Partnerstwa Wschodniego. Zarówno Janukowycz, jak i jego otoczenie nie wierzą, że może ona przynieść Ukrainie wymierne korzyści. Również rząd Tymoszenko jest zainteresowany jak najszybszą integracją z UE. Za rozmowy z Brukselą w ekipie Tymoszenko odpowiedzialny jest szanowany na Zachodzie wicepremier Hryhorij Nemyria.
Za największą bolączkę polski biznes na Ukrainie uważa niejasny system prawny, który w razie sporów uniemożliwia dochodzenie swoich praw w sądzie. Zmiana prawa będzie zależna od tempa integracji Kijowa z UE. Zbliżenie ze Wspólnotą wymusi dostosowywanie przepisów do zachodnich standardów. Według kijowskich analityków szybsze tempo zmian może zagwarantować jednoznaczne ustalenie wpływów na szczytach ukraińskiej władzy: optymalnym scenariuszem jest prezydent z Partii Regionów i sprzyjający mu rząd ze stabilną większością w parlamencie. Co ciekawe, biznes związany z Partią Regionów postrzega polskie firmy jako "narzekające na nihilizm prawny nad Dnieprem, ale zarazem najsprawniej wykorzystujące luki w ustawodawstwie ukraińskim". Według jednego z naszych rozmówców Polacy najskuteczniej omijają płacenie podatków i ceł.
Choć organizacja piłkarskich mistrzostw Europy to najbardziej medialny projekt najbliższych lat, wynik wyborów praktycznie nie wpłynie na przebieg przygotowań. Janukowycz - podobnie jak inni liderzy partyjni - uznaje Euro 2012 za wielkie narodowe wyzwanie i szansę na promocję zarówno siebie, jak i całej Ukrainy. Poza tym większość inwestycji i tak jest domeną niezależnych od Kijowa oligarchów, zaś najważniejsze decyzje, które leżały w gestii władz, zostały już podjęte. Co ciekawe, jednym projektów, który został najwcześniej i najsprawniej zrealizowany, jest stadion Donbas Arena w Doniecku - rodzinnym mieście Janukowycza - wspierającego go oligarchy Rinata Achmetowa.
W zachodniej prasie Wiktor Janukowycz opisywany jest jako kandydat prorosyjski. W samym Kijowie nawet jego przeciwnicy uznają taki pogląd za mit. Wiele zapowiadanych przez niego decyzji - choćby rezygnacja z NATO - to decyzje korzystne dla Moskwy. Jednak lider Partii Regionów nie jest ich zwolennikiem z powodu zobowiązań wobec Kremla. Co więcej w sprawach gospodarczych zaplecze biznesowe Janukowycza jest konkurentem Rosji (choćby na rynku stali) i trudno oczekiwać polityki Kijowa prowadzonej po myśli Kremla. Za prorosyjskie nie można uznać również decyzji związanych ze statusem rosyjskiej floty czarnomorskiej na Krymie. Ewentualne zarzucenie NATO oznacza jedno: Janukowycz będzie chciał zarobić na pobycie rosyjskich marynarzy na półwyspie. Przedłużenie umowy o stacjonowaniu floty w czarnomorskich portach dla Rosji będzie korzystne politycznie, ale na pewno nie będzie tanie.
Jako prezydent Wiktor Janukowycz będzie dążył do renegocjowania umowy gazowej z Rosją, uznając ją za wyjątkowo niekorzystną dla Ukrainy. Dokument podpisany przez rząd Tymoszenko przewiduje system przedpłat i został podpisany na dziesięć lat. Janukowycz rozważa również powołanie konsorcjum gazowego z akcjonariatem unijnym, rosyjskim i ukraińskim do zarządzania i modernizowania gazociągów. Lider Partii Regionów wyklucza możliwość odsprzedania udziałów w gazociągach zagranicznym inwestorom. Jest również sceptyczny, jeśli chodzi o dokończenie ważnej dla Polski inwestycji: ropociągu z Odessy przez Brody do Gdańska. Jego zdaniem nie ma szans na zakontraktowanie surowca w korzystnej cenie, który mógłby nim popłynąć. Szefowa rządu Julia Tymoszenko jest zwolenniczką utrzymania obecnego systemu handlu gazem z Rosją. Jej zdaniem gwarantuje on bezpieczeństwo dostaw na Ukrainę i do Europy, co minimalizuje ryzyko wojny gazowej. Tymoszenko - podobnie jak Janukowycz - nie jest zainteresowana ożywieniem współpracy w dziedzinie energetyki z Polską. Jej otoczenie argumentuje, że Warszawa ma nierealne oczekiwania i poza projektami nie przedstawia sposobu, jak zakontraktować do rur surowiec.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu