Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Serbia kontra Chorwacja, czyli wojna na ludobójstwa

2 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Upiory czteroletniej wojny serbsko-chorwackiej z lat 90. znów ożyły, po tym jak Belgrad oskarżył Chorwację przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości o zbrodnię ludobójstwa na chorwackich Serbach.

To odpowiedź na analogiczny pozew Chorwacji, która twierdzi, że przeciwnie - to serbska armia dopuściła się ludobójstwa na Chorwatach.

- Wchodzimy w nową fazę stosunków z Chorwacją, która obejmuje także proces sądowy - ogłosił szef serbskiej dyplomacji Vuk Jeremić.

Już wcześniej było wiadomo, że w Hadze są eksperci prawni serbskiego rządu i że mają przekazać przygotowywany od kilkunastu miesięcy wniosek do MTS - sądu powołanego tuż po II wojnie jako jeden z głównych organów ONZ.

O pozwie mówiono także w Chorwacji, która w ostatnich dniach żyje nadchodzącymi wyborami prezydenckimi. - Żaden nasz żołnierz nie przekroczył granicy Serbii, żaden nikogo w Serbii nie zabił (...) Bardzo ciężko będzie udowodnić, że na Serbach dokonano ludobójstwa - ironizował ustępujący szef państwa Stipe Mesić. - Przygotowaliśmy dowody, że to Chorwacja była ofiarą wielkoserbskiej agresji - wtórowała mu premier Jadranka Kosor.

Cały spór dotyczy wydarzeń, które w latach 1991 - 1995 towarzyszyły rozpadowi Jugosławii. W czerwcu 1991 roku Chorwacja ogłosiła niepodległość, na co część miejscowych Serbów proklamowała autonomię (później niepodległą Republikę Serbskiej Krajiny) i aktywnie wspierała kontrolowaną przez Belgrad armię jugosłowiańską w "tłumieniu chorwackiej secesji".

W jej trakcie wypędzano ludność chorwacką, a do rangi symbolu urosła trzymiesięczna bitwa o Vukovar, miasto we wschodniej Slawonii, doszczętnie zniszczone przez Serbów i zdobyte w listopadzie 1991 roku.

Główne zarzuty pod adresem Chorwacji dotyczą mordowania serbskich cywili po drugiej stronie frontu oraz samego zakończenia konfliktu. W sierpniu 1995 roku odbudowana i sprofesjonalizowana armia chorwacka w ciągu kilku dni rozbiła oddziały serbskich separatystów.

Tym razem Belgrad nie interweniował, a kolumna 200 tysięcy uchodźców przez Bośnię popłynęła do Serbii. Tu opinie są diametralnie różne. Serbowie mówią o masowych wypędzeniach, Chorwaci o makiawelicznym zagraniu ówczesnego dyktatora Serbii Slobodana Miloszevicia.

- W interesie Miloszevicia leżało wysiedlenie Serbów, bo chciał w tym samym czasie wyrzucić dwa miliony Albańczyków z Kosowa i osiedlić na ich miejscu Serbów z Chorwacji - mówił kilka dni temu prezydent Stipe Mesić.

W MTS sprawa znalazła się w 1999 roku za sprawą Chorwacji, która oskarżyła Serbię Miloszevicia o ludobójstwo. W 2008 roku MTS dał Belgradowi czas na przedstawienie swoich argumentów do 22 marca 2010 roku.

Już po obaleniu Miloszevicia demokratyczne władze Serbii wielokrotnie apelowały do Chorwacji o wycofanie pozwu i rozpatrzenie pretensji w trybie dwustronnym.

Paradoksem całej sytuacji jest fakt, że dziś stosunki między oboma krajami są najlepsze w historii, a oba wspierają się wzajemnie w walce o członkostwo w Unii Europejskiej.

Marek Bilski

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.