Europa jednogłośna, ale nie całkiem jednomyślna
Prawo
Gdy opadł kurz po burzy wokół Davida Camerona, okazało się, że wielu europejskich przywódców myśli to samo, co na głos sformułował brytyjski premier. Wątpliwości wobec umowy - mimo formalnego poparcia - mają Czesi, Węgrzy i Szwedzi. Nawet Rumunia przekonuje, że, aby wejść do projektu, musi zmienić konstytucję.
Powstał termin "grupa Chuks", która miałaby pójść śladami Londynu (od pierwszych liter nazw krajów w języku angielskim). Premier Szwecji Frederik Reinfeldt przyznał, że ma wątpliwości, czy z punktu widzenia prawa unijne instytucje mogą pracować dla krajów zawierających odrębne porozumienie międzyrządowe. Chce sprawę skonsultować z opozycją.
Czesi mają wątpliwości, czy przystępować do porozumienia z powodów ideologicznych.
Unia straciła szanse na przekształcenie się w elastyczną, otwartą i liberalną strukturę, wybierając w zamian drogę federacji, która nie jest w naszym interesie - powiedział Jan Zahradil z rządzącej Obywatelskiej Partii Demokratycznej.
Premier Węgier Victor Orban przyznał, że trudno mu będzie zdobyć większość parlamentarną dla pomysłu, który oznacza "poważne ograniczenie suwerenności narodowej". Nowy tryb pracy Europy w ramach umowy międzyrządowej rozmontowuje zasadę, że przy podejmowaniu kluczowych dla kontynentu decyzji każde państwo dysponuje prawem weta.
Finlandia sprzeciwiła się natomiast zniesieniu zasady jednomyślności przy podejmowaniu decyzji przez nowy Europejski Mechanizm Stabilności (ESM). Premier Irlandii Enda Kenny zapowiedział, że zwróci się o opinię do prokurator generalnej, czy akceptacja porozumienia nie wymaga referendum.
Jędrzej Bielecki
Dominika Ćosić
korespondencja z Brukseli
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu