Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Europarlament ratuje swoje dobre imię

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Powstał nowy kodeks etyczny dla deputowanych

Parlament Europejski próbuje zmienić swój wizerunek skorumpowanej instytucji. Komisja ds. konstytucyjnych przyjęła wczoraj ogromną większością głosów nowy kodeks postępowania unijnych deputowanych, który ma ukrócić łapownictwo parlamentarzystów, zatrudnianie przez nich członków rodzin i świadczeń fikcyjnych usług konsultingowych. To przesądza o zatwierdzeniu nowych przepisów przez cały parlament 6 grudnia i wejściu w życie regulacji od nowego roku. Transparency International uważa jednak, że skuteczna walka z korupcją wymaga o wiele dalej idących uregulowań.

Z inicjatywą nowego kodeksu etycznego wystąpił szef europarlamentu Jerzy Buzek po tym, jak w marcu brytyjski "Sunday Times" poprzez prowokację dziennikarską złapał kilku czołowych eurodeputowanych na korupcji. Ernst Strasser, były wieloletni szef austriackiego MSW, Adrian Severin, który przed przyjściem do europarlamentu kierował rumuńskim MSZ i był wicepremierem tego kraju, oraz Zoran Thaler, były szef słoweńskiej dyplomacji, zgodzili się przyjąć do 100 tysięcy euro łapówki w zamian za rozwodnienie przepisów o warunkach działalności instytucji finansowych. Ofertę złożyła fikcyjna firma PR Taylor Jones założona przez dziennikarzy "Sunday Times", którzy przez pół roku próbowali namówić do przyjęcia łapówek przynajmniej 60 eurodeputowanych.

Ten przypadek, choć drastyczny, to tylko fragment niejasnych interesów europejskich deputowanych. W kwietniu tego roku Europejski Trybunał Sprawiedliwości nakazał PE ujawnienie wewnętrznego raportu o skali korupcji. Wynika z niego, że wielu deputowanych wypłacało krewnym lub znajomym zatrudnionym jako asystenci do 180 tysięcy euro rocznie w postaci "kosztów funkcjonowania biura", o trzy-, a nawet 20-krotnie więcej, niż wynosiło ich nominalne uposażenie. Niezależnie od tego wobec przynajmniej dziesięciu deputowanych zostało zainicjowane śledztwo z powodu możliwego nadużycia reguł budżetowych przy zakupie na własny użytek samochodów i mebli.

W przeszłości eurodeputowani byli wielokrotnie oskarżani o różne naganne czyny: pobieranie diet za fikcyjne przejazdy do własnych krajów, wykorzystywanie wpływów w instytucjach europejskich, aby zatrudnić tam swoje dzieci i krewnych, oraz nadużywanie hojnych regulacji socjalnych dla pobierania fikcyjnych urlopów chorobowych.

Przyjęty wczoraj kodeks ma choć po części ograniczyć te nadużycia. Przewiduje on m.in., że deputowani będą musieli w ciągu 30 dni opublikować na stronie internetowej przychody, których przyjęcie mogłoby wywołać konflikt interesów (jeśli dochód jest większy niż 5 tys. euro rocznie, musi być ujawniony, nawet jeśli nie ma on związku z działalnością legislacyjną posła). Nie wolno im będzie także przyjmować prezentów o wartości większej niż 150 euro. Eurodeputowani będą ponadto musieli ujawnić, czym się zajmowali w ciągu trzech lat poprzedzających wybór do Parlamentu UE. Złamanie tych regulacji może skutkować natychmiastową utratą mandatu eurodeputowanego.

Transparency International uważa jednak, że regulacje antykorupcyjne powinny pójść znacznie dalej i obejmować m.in. przepisy dotyczące zatrudnienia po wygaśnięciu mandatu deputowanego, jasny zakaz podejmowania drugiego etatu w trakcie kadencji europarlamentu, jak również szczegółową deklarację majątkową każdego deputowanego. TI chce także powołania w parlamencie niezależnego komitetu etycznego, który będzie śledził historię głosowań każdego z eurodeputowanych.

@RY1@i02/2011/233/i02.2011.233.00000080a.802.jpg@RY2@

Reuters/Forum

Ernst Strasser, były szef austriackiego MSZ, chciał wziąć łapówkę

Jędrzej Bielecki

jedrzej.bielecki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.