Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Przyjaciele Libii myślą o swoich kontraktach

1 lipca 2018

Przedstawiciele ponad 60 państw uczestniczyli w czwartek w zorganizowanej przez Francję i Wielką Brytanię konferencji "Przyjaciele dla Libii". Tematem była pomoc dla Narodowej Rady Libijskiej w odbudowie kraju, ale nikt nie ukrywał, że w tle toczą się rozmowy o kontraktach gospodarczych.

Nie ukrywali tego także sami Libijczycy, którzy potwierdzili, że państwa, które udzieliły pomocy powstańcom, gdy wybuchły walki przeciw Muammarowi Kaddafiemu, mogą liczyć na bardziej przychylne traktowanie. Ta sprawa jeszcze przed rozpoczęciem konferencji stała się przedmiotem sporych kontrowersji ze względu na artykuł we francuskim dzienniku "Liberation", jakoby nowe libijskie władze już w kwietniu przyznały Paryżowi priorytetowy dostęp do 35 proc. libijskich złóż ropy naftowej.

- Rozmawialiśmy tylko o tym, jak możemy pomóc wznowić produkcję tak szybko, jak to możliwe - powiedział Christophe de Margerie, prezes koncernu naftowego Total, dodając, że żadnych negocjacji na temat nowych inwestycji nie było. Przed wybuchem walk francuska firma produkowała w Libii 55 tysięcy baryłek ropy dziennie.

Rewelacje "Liberation" zdementował też francuski minister spraw zagranicznych Alain Juppe. Ale przyznał, że rozmowy o kontraktach będą prowadzone. - Wiadomo, że operacja w Libii wiele kosztowała. To także inwestycja w przyszłość, ponieważ demokratyczna Libia jest krajem, który będzie się rozwijał, oferując stabilność, bezpieczeństwo i rozwój w regionie - powiedział stacji RTL.

Przed rewolucją Libia była 12. co do wielkości producentem ropy naftowej na świecie, dostarczając 2 proc. produkcji. Ale nowy układ sił stwarza możliwości nie tylko w sektorze naftowym. Zniszczenia powstałe w trakcie sześciomiesięcznego konfliktu powodują, że Libia da szansę zarobić firmom zajmującym się infrastrukturą, budownictwem, energetyką czy telekomunikacją.

Nie przypadkiem do Paryża przyjechali przedstawiciele wszystkich - poza RPA - liczących się państw świata. Ci, którzy początkowo nie poparli rewolucji przeciw Kaddafiemu, teraz gorączkowo starają się nadrobić straty. Choć Niemcy wstrzymały się od głosu, gdy w Radzie Bezpieczeństwa ONZ głosowana była rezolucja w sprawie wsparcia zbrojnego dla powstańców, teraz, tuż przed wylotem do Paryża, kanclerz Angela Merkel mówiła o doświadczeniu niemieckich inżynierów i zapewniała, że wkład jej kraju w pomoc dla Libii będzie widoczny. Na kilka godzin przed konferencją Narodową Radę Libijską uznała Rosja, a o swoje interesy upominały się też Chiny, mówiąc, że odbudową nie powinien kierować Zachód, lecz ONZ. Pomoc humanitarną dla Libii oferuje też Polska, choć jej kwota - milion złotych - na tle innych państw jest raczej skromna.

Bartłomiej Niedziński

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.