Łukaszenka walczy o pieniądze
Białoruskie władze starają się o kilkumiliardowy kredyt z MFW. Mińsk wykonuje pojednawcze gesty pod adresem Zachodu, licząc na kolejny zastrzyk finansowy, który pozwoli przetrwać zapaść gospodarczą.
Wczoraj i przedwczoraj ministerstwo informacji wycofało z sądu wnioski o zamknięcie jedynych niezależnych gazet: "Naszej Niwy" i "Narodnej Woli". "Ministerstwo (...) kierowało się zasadą swobody informacji" - czytamy w oświadczeniu. Obie gazety zostały pozwane za przedstawianie rzekomo nieprawdziwych wydarzeń.
Jednocześnie władze wznowiły antyrosyjską kampanię w mediach. Główny ideolog państwowej telewizji kilka dni temu oskarżył prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa o "naplucie w białoruską duszę", bo ten... nie pogratulował uczestnikom festiwalu w Witebsku.
- Celem rosyjskiej polityki jest zmuszenie nas do sprzedaży firm oligarchom. Rozkradli swój kraj, a teraz rwą się na Białoruś - mówił z kolei Alaksandar Łukaszenka.
Za pomocą antyrosyjskiej kampanii i rzekomej liberalizacji (w sprawie gazet) Mińsk sugeruje, że odmowa kredytu popchnie go w ręce Rosji, zaś w zamian za pieniądze jest gotowy złagodzić represje. Oba te czynniki istnieją jednak tylko w warstwie propagandowej. Prywatyzacja majątku była jednym z warunków przyznania przez Rosję kredytu. Jak powiedział wczoraj premier Michaił Miaśnikowicz, trwają rozmowy z Rosjanami w sprawie siedmiu przedsiębiorstw, m.in. obu rafinerii i Biełtranshazu, operatora sieci przesyłowej gazu.
O liberalizacji zaś nie ma mowy. W łagrach wciąż siedzi 31 opozycjonistów, z których 30 skazano za udział w manifestacji po wyborach w 2010 r. Brutalnie tłumione są także milczące manifestacje, organizowane co środę. Ich pomysłodawcy kierują akcją z zagranicy, przez co KGB nie jest w stanie ich kontrolować. Na wczorajszy wieczór ludzie zwoływali się pod centrami handlowymi, by bez słów przemaszerować do centrum Mińska. Bez haseł, a nawet oklasków, które stały się symbolem środowych spotkań. Za klaskanie sąd skazał ostatnio na karę 1,05 mln rubli (600 zł) grzywny bezrękiego inwalidę. Świadek milicjant zeznał, że widział go klaszczącego.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu