Rosja przypiera Łukaszenkę do muru
Moskwa stawia Białorusi kolejny warunek przekazania 3 mld dol. kredytu - ma ona zrezygnować z ograniczeń importowych. To reakcja na piątkowe orędzie prezydenta Aleksandra Łukaszenki.
- Jeśli będzie katastrofa, zamkniemy granice i zrezygnujemy z importu - mówił białoruski prezydent. Mińsk utrudnił już życie importerom, ograniczając dostęp do walut obcych i kredytów, co miało z jednej strony poprawić bilans handlowy, a z drugiej pomóc w utrzymaniu kursu białoruskiego rubla.
- Ograniczenia uderzają w firmy, które kupują rosyjskie podzespoły i w rażący sposób naruszają warunki unii celnej - mówił w sobotę rosyjski wiceminister rozwoju gospodarczego Andriej Slepniow. - Jeśli Białoruś ograniczy handel z Rosją, ponownie rozpatrzymy kwestię kredytu - dodał szef resortu finansów Aleksiej Kudrin. Wcześniej Rosjanie stawiali przed Łukaszenką także inne warunki pożyczki, np. swobodę działania rosyjskich mediów na Białorusi i prywatyzację aktywów.
Eksperci zastanawiają się tymczasem, co znaczą inne słowa Łukaszenki. - Od lipca kredyt może już nie być potrzebny - powiedział. - Pytacie, czy w kantorach pojawi się waluta. Nie pojawi się, a może się pojawi, kiedy ludzie ją odniosą. Do 1 lipca nie będę się w to bawił - stwierdził w innym miejscu. Co władze planują na lipiec? - Zamknięcie granic oznaczać może wprowadzenie stanu wyjątkowego - mówił w telewizji Biełsat politolog Pawał Wusau.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu