Czesi już nie chcą reform i oszczędności
Czechy sparaliżował ogólnokrajowy strajk pracowników transportu. Od północy ze środy na czwartek przez 24 godziny nie jeździły pociągi, tramwaje i autobusy. Po raz pierwszy w historii całkowicie stanęło praskie metro.
Strajkowi towarzyszyły demonstracje zorganizowane przez związki zawodowe. W Pradze manifestanci blokowali m.in. budynki ministerstwa finansów i kancelarię premiera. Związkowcy protestują przeciw reformom wprowadzanym przez centroprawicowy rząd Petra Neczasa. Przeprowadza on zmiany w systemie opieki społecznej, systemie emerytalnym oraz służbie zdrowia, a także oszczędności budżetowe. Demonstranci zarzucają również rządzącym uwikłanie w liczne afery korupcyjne.
Choć rok temu partie tworzące obecnie koalicję rządową doszły do władzy, zapowiadając cięcia budżetowe, dziś Czesi już nie popierają tych haseł. Według ostatnich sondaży działania rządu dobrze ocenia zaledwie 10 proc. ankietowanych.
Poprzedni ogólnokrajowy strajk transportu w Czechach odbył się w 1997 roku i doprowadził do kryzysu, który zakończył się upadkiem rządu obecnego prezydenta Vaclava Klausa. Gabinet Petra Neczasa ma obecnie gorsze notowania niż wtedy rząd Klausa.
bjn, pap
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu