Trójkąt Weimarski to kompletna fikcja
Dziś w Warszawie odbędzie się pierwszy od 2006 roku szczyt Trójkąta Weimarskiego. Wezmą w nim udział prezydenci Bronisław Komorowski i Nicolas Sarkozy oraz kanclerz Angela Merkel.
Jednak w opinii francuskiego politologa prof. Alfreda Grossera trójstronna współpraca nie istnieje już od końca lat 90. I nie jest na dłuższą metę możliwa.
Trójkąt został powołany w 1991 roku, by rozwijać współpracę między Polską, Francją i Niemcami. Jednak, jak mówi Grosser, ówcześni przywódcy Niemiec i Francji - Gerhard Schroeder i Jacques Chirac - wstawili w nawias Polskę, żeby mieć jak najkorzystniejsze relacje z Rosją. Gdyby Trójkąt miał moc, Polska i Francja protestowałyby wspólnie przeciw projektowi Gazociągu Północnego, który omijał polskie terytorium. - Czy trzej ministrowie zebrali się kiedyś i ogłosili wspólne stanowisko np. w sprawie Rosji czy państw nadbałtyckich? - pyta politolog i dodaje, że Francja nie gra w jednej drużynie także z pozostałymi państwami trójkąta, bo jako jedyny kraj złamała embargo NATO i sprzedała 4 okręty wojenne klasy mistral Rosji. Wywołało to protesty ze strony innych członków NATO, m.in. - jak wynika z depesz WikiLeaks - także Polski.
Zdaniem Grossera Trójkąt nie stanie się forum rozwoju europejskich sił obronnych, niezależnych od NATO, m.in. dlatego że wspólnej obrony nie przewiduje traktat lizboński, ale też z tego powodu, że Francja nie da do dyspozycji innym krajom swojego arsenału nuklearnego. - Na razie wspólna obronność europejska nie istnieje bez udziału USA - twierdzi Grossman.
Stabilniejszym - zdaniem politologa - partnerem jest Berlin, któremu zależy na znakomitych stosunkach z Polską.
Id, pap
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu