Sarkozy broni euro i wspiera Pekin
Będziemy bronić euro - zapewniał na konferencji w Davos Nicolas Sarkozy. Francuski prezydent wezwał też, by do odpowiedzialności za światowe finanse w większym zakresie włączyć Chiny.
- Kanclerz Merkel i ja nigdy - słyszycie? - nigdy nie pozwolimy euro upaść. Euro to Europa. Wszystkim, którzy stawiają na upadek euro, chcę powiedzieć, by pilnowali swoich pieniędzy, ponieważ jesteśmy zdeterminowani, by bronić euro - mówił wczoraj Sarkozy.
Francuski prezydent dawał w ten sposób odpór ekonomistom, którzy podczas swoich wystąpień w szwajcarskim kurorcie głośno rozważali możliwość stworzenia strefy euro dwóch prędkości (mówił o tym m.in. George Soros, grożąc, że w przeciwnym wypadku wspólna waluta może upaść) czy zezwolenia na bankructwo Grecji.
Sarkozy, który w tym roku w imieniu Paryża sprawuje przewodnictwo w G8 i G20, wezwał też do przedefiniowania światowego systemu finansowego. Nowy model, który bardziej regulowałby transakcje spekulacyjne, miałby w założeniu zastąpić ten wynegocjowany w 1944 r. na konferencji w Bretton Woods. Przy okazji wzrosłaby rola Chin. - SDR (wirtualna waluta MFW - red.) powstały 42 lata temu. Ich kurs opiera się na koszyku walutowym. Juana w nim nie ma. Czy to jest w porządku? - pytał retorycznie.
Wystąpienie Sarkozy’ego symbolicznie podkreśla kształtujący się od miesięcy sojusz Paryża i Berlina z Pekinem, stawiający te stolice w kontrze do USA, wzywających np. do wprowadzenia limitu nadwyżki na rachunku bieżącym, która tworzy się w sytuacji przewagi eksportu nad importem. - Jak można krytykować kraj za chęć eksportu, skoro wszyscy tego chcemy - mówił prezydent Francji.
Michał Potocki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu