Jak zwalczać cyberwojowników
Rządy państw muszą wypracować zasady reakcji na ataki z sieci. To nowe zagrożenie, takie jak wojna
Jeżeli chodzi o cyberwojnę, to rzeczywistość długo pozostawała w tyle za wyobrażeniami. Jednak dystans zaczyna się skracać. Ostatnie doniesienia sugerują, że tajemniczy wirus Stuxnet, którego celem był irański program nuklearny, zniszczył do jednej piątej centryfug w tamtejszym ośrodku jądrowym Natanz. Wygląda na to, że pomogło to opóźnić irański program nuklearny w tym samym stopniu co potencjalny atak militarny. Doniesienia te dają pojęcie o destrukcyjnym potencjale cyberbroni. Zagrożenie będzie narastać wraz z dalszym uzależnianiem się świata od sieci komputerowych. Rządy będą musiały zdecydować, co zrobić z tym zjawiskiem.
Jednym z rozwiązań mógłby być traktat regulujący użycie cyberbroni. Stany Zjednoczone przystały niedawno na propozycję Rosjan, by oenzetowska komisja rozważyła taki plan. Porozumienie jest jednak mało prawdopodobne. Nie ma zgody co do tego, jakie są cechy konstytutywne cyberbroni lub cyberataku i kiedy cyberatak jest aktem wojny. Cyberbroni nie da się monitorować tak jak jej konwencjonalnych odpowiedników i można jej użyć niemal anonimowo. Jeżeli kraje mogą użyć cyberbroni w sposób niewykrywalny, nie muszą się obawiać odwetu.
Pozostaje obrona. Jednak rządy muszą zaczać promować zmiany. Włączenie sektora prywatnego do swoich planów obronnych byłoby dorbrym punktem wyjścia. Atak na sektor bankowy dla przykładu mógłby sposodować wielkie szkody. Jednak większość instytucji stworzonych do tej pory, takich jak Cyberdowództwo Armii Amerykańskiej czy Brytyjskie Centrum Operacji Cyberbezpieczeństwa koncentruja się na chronieniu rządu i wojska. To przeoczenie. Firmy mogą odegrać swoją rolę, kontrolując, jakich gadżetów używają ich pracownicy. Stuxnet rozprzestrzenił się za pomocą przenośnego dysku, a nie internetu.
Im szybciej rządy zajmą się zagrożeniami czyhającymi w cyberprzestrzeni, tym lepiej. Raport Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju z 17 stycznia słusznie argumentuje, że prawdopodobieństwo cyberataku powodującego globalną katastrofę jest wciąż odległe. Ale nie zawsze tak będzie.
Tłum. TK
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu