Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Orban tłumaczy się z ustawy medialnej

1 lipca 2018

WĘGIERSKI PREMIER odpowiadał w Strasburgu na zarzuty w sprawie nowego prawa prasowego

Rząd Viktora Orbana przygotował dla Komisji Europejskiej omówienie atakowanej ustawy medialnej. Zestawił ją w nim z prawem prasowym w pozostałych krajach UE. Wczoraj węgierski premier po raz kolejny tłumaczył się również z obowiązujących od początku roku przepisów. Tym razem w Strasburgu, przed posłami do PE. Eurodeputowani z frakcji socjalistów, liberałów i Zielonych powitali go z zaklejonymi ustami i z czołówkami węgierskich gazet z napisami "ocenzurowano".

Problem jednak w tym, że nagonka na zachodzie Europy zaczęła się, jeszcze zanim dokument został w ogóle przetłumaczony na angielski. W jej ramach do dziś powtarzane są liczne nieprawdziwe opinie. W opracowaniu dla KE Węgry przedstawiają swoje argumenty. Ich zdaniem ustawa nie jest bardziej restrykcyjna niż analogiczne uregulowania w innych krajach UE.

Nieprawdziwe są przede wszystkim dwa koronne argumenty przeciwników Orbana - że powołana na mocy ustawy Rada Medialna jest podporządkowana rządowi oraz że wprowadzone są surowe kary finansowe za niezrównoważone politycznie publikacje. Tymczasem członków Rady Medialnej powołuje parlament większością dwóch trzecich, podczas gdy to w krajach starej Unii analogiczne ciała nadzorujące media powoływane są bezpośrednio przez rząd bądź odpowiednich ministrów bez udziału parlamentu. Tak jest np. w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Belgii, Holandii, Szwecji, Danii i we Włoszech. Faktem jest jednak, że rządzący Węgrami Fidesz skorzystał z tego, iż w parlamencie ma większość dwóch trzecich, i przeforsował wszystkich kandydatów na członków rady.

Prawdą jest też, że ustawa wprowadza kary finansowe dla mediów (od 5 do 200 milionów forintów, czyli od 18 do 734 tys. euro), które są jednak przewidziane tylko w wyjątkowych przypadkach i jako sankcja ostateczna. Z tym że kary w postaci zawieszenia licencji lub grzywny dopuszczone są w większości krajów unijnych. W przypadku Węgier kary finansowe nie dotyczą - jak się powszechnie powtarza - braku "zrównoważonego politycznie" przekazu medialnego. W tej sytuacji jedyną karą za jego naruszenie nie jest grzywna, lecz... obowiązek zamieszczenia sprostowania. Sam zaś nakaz zrównoważenia opinii i prezentowania stanowisk obu stron nie jest niczym nadzwyczajnym i obowiązuje np. w Wielkiej Brytanii.

Wreszcie obowiązek rejestracji treści dostępnych w internecie dotyczy jedynie produktów prasowych, a nie np. blogów, i nie różni się pod tym względem od regulacji obowiązujących we Francji, Włoszech, Austrii i Szwecji, a rejestracja nie jest równoznaczna z licencją.

Na zbyt ostrą krytykę Orbana i nierównowagę w traktowaniu starych i nowych krajów członkowskich zwrócił uwagę w poniedziałkowym wywiadzie dla portalu Euobserver polski minister ds. europejskich Mikołaj Dowgielewicz. Ale jak na razie to jeden z niewielu głosów w obronie węgierskiego premiera.

Powszechne są inne opinie. - Proszę wycofać ustawę i przedstawić lepszą, bardziej zrównoważoną - domagał się szef frakcji socjalistów Niemiec Martin Schulz. - Celem zarządzania mediami nie jest gwarantowanie właściwych i adekwatnych informacji. Mam nadzieję, że wykorzysta pan większość dwóch trzecich w swoim parlamencie, by zagwarantować pluralizm i zmienić ustawę jak najszybciej - dodawał w imieniu liberałów były premier Belgii Guy Verhofstadt.

- Jeśli ktoś chce walczyć o wolność prasy, może liczyć na pomoc antykomunistycznego rządu węgierskiego, który ma doświadczenie w tej materii - odparł Orban, przypominając zasługi swojego kraju w walce o demokrację.

Zapewnił jednocześnie, że jeśliby Komisja Europejska uznała, iż ustawa w jakikolwiek sposób narusza unijne zasady, Węgry ją zmienią. Z treści ustawy nie wynika jednak, by była ona niezgodna z prawem unijnym.

@RY1@i02/2011/013/i02.2011.013.000.007a.001.jpg@RY2@

Fot. Eastnews

Viktor Orban w Parlamencie Europejskim

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.