Koniec niemiecko-polskiej Mosadgate
Domniemany agent Mosadu Uri Brodsky, wydany w zeszłym roku Niemcom przez Polskę, został skazany przez sąd w Kolonii na grzywnę w wysokości 60 tys. euro za sfałszowanie niemieckiego paszportu - podał tygodnik "Der Spiegel". Po zwolnieniu z aresztu człowiek, o którego toczono spór na linii Berlin - Warszawa, wyjechał do Izraela.
Niemieckie służby wiązały Brodsky’ego z zamachem na lidera Hamasu Mahmuda Al-Mabhuha w Dubaju w styczniu 2009 r. Był on poszukiwany europejskim nakazem aresztowania pod zarzutem działalności wywiadowczej przeciw Niemcom i pomocy w sfałszowaniu dokumentów dla osoby, która miała brać udział w zabójstwie lidera Hamasu.
W zeszłym roku Brodsky został zatrzymany w Warszawie, a w sierpniu wydany do Niemiec. Polski sąd zastrzegł, że po ekstradycji Brodsky nie może być sądzony za szpiegostwo przeciw Niemcom, bo nie została spełniona tzw. zasada wzajemności, która jest warunkiem wydania kogoś obcemu państwu. W Polsce nie jest się bowiem karanym za udział w wywiadzie przeciw Niemcom, a w Niemczech - przeciw Polsce.
Jak podaje "Spiegel", niemiecka prokuratura federalna ściga Brodsky’ego kolejnym nakazem aresztowania.
SR, PAP, SPIEGEL
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu