Miliony za rozgrzeszenie
Amerykański przemysł polityczno-gospodarczego PR zarabia rocznie kilka miliardów dolarów. Specjalistów od wizerunku wynajmują zarówno mocarstwa, jak i ostatnie dyktatury
Jeśli nowojorska Wall Street stała się synonimem chciwości, to K Street w Waszyngtonie jest symbolem hipokryzji. To właśnie w tym rejonie stolicy USA pracuje 14 tys. specjalistów zatrudnionych we wszelkiej maści agencjach PR, biurach lobbingowych i think tankach. Relatywnie niewielkim kosztem mogą wyczyścić lub ocieplić wizerunek każdego kraju, nawet dyktatorskiego. Nic dziwnego, że tylko w 2008 roku amerykański przemysł polityczno-gospodarczego PR zarobił 3,3 mld dol.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.