Dziennik Gazeta Prawana logo

Kremlowska nerwica natręctw

26 czerwca 2018

Na kilka dni przed świętami Duma zakazała Amerykanom adopcji rosyjskich dzieci. W ten sposób Moskwa się mści. Nie, nie na dzieciach, na Waszyngtonie. Rosyjska polityka przypomina nieco nerwicę natręctw - każdy krok Zachodu oceniony jako nieprzyjazny kończy się do bólu symetryczną odpowiedzią.

Tym razem ofiarami wielkiej polityki padły rosyjskie sieroty, w tym 46 w większości chorych dzieci, wobec których wszczęto już procedury adopcyjne. Teraz zostaną wstrzymane. Zamiast znaleźć nowy dom za oceanem, dzieciom przyjdzie zostać w cieszących się niedobrą sławą rosyjskich sierocińcach. "Droga Dumo Państwowa! Nie śmiej walczyć z Amerykanami, krzywdząc własne dzieci. Najpierw znajdź dla nich dom. W rodzinach, a nie w chlewie. A potem idź na wojnę" - dramatycznie apelowała na swoim blogu Jekatierina Czistiakowa, szefowa dobroczynnej organizacji Podaruj Życie. Bezskutecznie.

Oficjalny powód: Rosja reaguje na tragedię dwuletniego Dimy Jakowlewa. Chłopczyk w 2008 r. został adoptowany przez parę z USA. Po pięciu miesiącach zmarł, bo przybrany ojciec zostawił go w pozostawionym na słońcu samochodzie. W rzeczywistości nikt nie ukrywa, że ustawa to odpowiedź na sankcje, jakie Kongres USA nałożył na urzędników winnych śmierci Siergieja Magnitskiego. Prawnik zmarł za kratkami na zapalenie trzustki, administracja aresztu odmówiła mu uprzednio pomocy lekarskiej. Magnitski pracował dla amerykańskiej firmy działającej w Rosji. Zapłacił za wykrycie grupy przestępczej wewnątrz milicji, prokuratury i służby podatkowej, która przejmowała dobrze prosperujące firmy.

Od śmierci Dimy minęły już cztery lata, jednak Kreml nie miał skrupułów, by wykorzystać jego dramat do celów politycznych. Rosjanie są mistrzami w wyszukiwaniu takich pretekstów. Gdy Michaił Gorbaczow zdecydował się przyznać, że winę za zbrodnię katyńską ponoszą Sowieci, nakazał znaleźć "Katyń" po polskiej stronie. Historycy zaproponowali obozy jenieckie w Strzałkowie czy Tucholi, w których w wyniku złych warunków sanitarnych w latach 1920-1921 zmarło ok. 17 tys. bolszewickich żołnierzy. Porównanie ofiar tyfusu z ofiarami rozkazu Moskwy jest dość karkołomne, ale się przydaje.

Najbardziej kuriozalny przykład pochodzi z 2005 r., gdy w ciągu pięciu dni tzw. nieznani sprawcy pobili w Moskwie dwóch naszych dyplomatów, dziennikarza, a także Rosjanina pracującego w polskiej ambasadzie w roli kierowcy. Wcześniej w warszawskim parku grupka dresiarzy pobiła czworo nastolatków, trzech Rosjan i Kazacha, dzieci pracujących w Polsce dyplomatów. Arytmetyka się zgadzała: trzy po jednej, trzy po drugiej, zaś rosyjski kierowca dostał "po baszkie" jako Polak honoris causa, tak jak za Rosjanina honoris causa potraktowano młodego Kazacha. Symetria rzecz święta - jak w nerwicy natręctw.

Każdy krok USA spotka się z odpowiedzią Rosji. To aż chorobliwie przewidywalne

@RY1@i02/2012/251/i02.2012.251.000000600.803.jpg@RY2@

Michał Potocki dziennikarz działu życie gospodarcze świat

Michał Potocki

dziennikarz działu życie gospodarcze świat

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.