Czeski prezydent hitem internetu. Znowu
Prezydent Vaclav Klaus znowu stał się głównym tematem czeskiej prasy i serwisów informacyjnych. Tym razem już nie dzięki swoim protestom przeciw ekologom, Unii Europejskiej czy mniejszościom seksualnym, ale jako cel zamachu. Co prawda, zamachowiec strzelał z zabawkowego pistoletu, ale wydarzenie stało się początkiem debaty narodowej i doprowadziło do tego, że doradca premiera stracił pracę. Nie, to nie on strzelał do prezydenta (zrobił to młody robotnik, deklarujący swoje komunistyczne sympatie), jednak na swoim blogu określił Klausa mianem "zasmarkanej kremloidalnej baby", która robi z siebie ofiarę. Premier jeszcze tego samego dnia zwolnił doradcę.
Ale debata rozpętała się na dobre. Sprowokował ją już wcześniej sam prezydent, który co prawda na początku stwierdził, że należałoby jego napastnikowi porządnie "dać z liścia", ale później, rozgoryczony brakiem należytego zgorszenia w narodzie, stwierdził, że był to pierwszy zamach na prezydenta od stu lat! Pocieszyć mogło go tylko to, że tuż przed końcem swojej ostatniej prezydenckiej kadencji zdążył jeszcze trafić do międzynarodowych wiadomości - informacje o "parazamachu" pojawiły się w większości zagranicznych mediów. To lepsze niż ostatni powód wątpliwej popularności Klausa na świecie - sprzed roku, kiedy goszcząc w Chile, podczas wspólnej konferencji prasowej z prezydentem tego kraju, w obecności kamer chyłkiem schował za pazuchę pióro do podpisywania dokumentów.
Rodacy Klausa bardzo dobrze pamiętają jego wpadki. Organizatorzy rozpoczynającego się właśnie festiwalu filmowego chcą podarować specyficzny kalendarz odliczający mu dni do końca kadencji. Składa się on z szyderczych zdjęć i memów z prezydentem w roli głównej, które przysłali jego "fani" z Facebooka.
Kontrowersje wzbudza także data nowych wyborów prezydenckich. Jeden z kandydatów, komunista Milosz Zeman, zaapelował, by ją przesunąć. Powód? W czasie kampanii wyborczej wypada Boże Narodzenie, a wtedy - zdaniem Zemana - Czesi chcą oglądać komedie i bajki, a nie debaty polityczne.
W tle prezydenckich wariacji w czeskiej prasie przewijają się jeszcze inne, brzmiące znajomo informacje: aresztowano wiceministra pracy za przekręty przy zamówieniach publicznych, najprawdopodobniej związanych z systemami informatycznymi, zatrzymano 50 litrów alkoholu zawierającego metanol, a prezydent Pragi przyznał, że zatajenie w zeznaniu majątkowym pożyczki od kolegi w wysokości 3,5 mln koron było jednak błędem.
Klara Klinger
dziennikarka działu życie gospodarcze kraj
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu