Dziennik Gazeta Prawana logo

Marazmu po białorusku ciąg dalszy

27 czerwca 2018

Opozycja ma duże poparcie, ale jest podzielona i raczej nie wykorzysta swojej pozycji

To będą dziwne wybory. Białorusini będą w niedzielę głosować na kandydatów do parlamentu. Po raz pierwszy w historii więcej wyborców zamierza poprzeć opozycję niż władzę. Przeciwnicy Aleksandra Łukaszenki tego nie wykorzystali, skupiając się na kłótniach między sobą.

Z ostatnich badań instytutu NISEPD wynika, że na kandydatów władzy zamierza zagłosować 27,6 proc. Białorusinów, a na przedstawicieli twardej opozycji - 28,2 proc. Kolejne 14,2 proc. popiera forsowaną przez prawicę ideę świadomego bojkotu głosowania. Rozdrobniona opozycja w końcowej fazie kampanii poróżniła się właśnie w tej kwestii. Dwie relatywnie silne partie centroprawicy - AHP i PBNF - brały udział w kampanii, lecz na kilka dni przed wyborami wycofały swoich kandydatów.

Władze nie spełniły bowiem ich warunku uwolnienia pozostałych za kratami więźniów politycznych, których w zależności od definicji pozostało od dziewięciu do piętnastu. Postkomuniści i ruch Mów Prawdę! znanego poety Uładzimiera Niaklajeua pozostali w grze o mandaty. Znów nie udało się porozumieć co do wspólnej taktyki wyborczej, co więcej - obie strony wzajemnie oskarżają się o działanie na korzyść reżimu. W efekcie opozycja nie dotarła z jasnym przekazem do obywateli, choć telewizja państwowa po raz pierwszy w historii zorganizowała serię krótkich debat pomiędzy kandydatami władzy i jej przeciwnikami.

Opozycjoniści oczekują masowych fałszerstw, zwłaszcza podczas trwającego przez cały tydzień głosowania przedterminowego. Studentów i funkcjonariuszy zmusza się do oddania głosu wcześniej albo mami dodatkowym dniem wolnym w razie spełnienia "prośby". W tej sytuacji trudno się dziwić, że dominującym uczuciem społecznym pozostaje apatia, dodatkowo podlewana strachem przed represjami, który powrócił po dwuletnim okresie odwilży, brutalnie zakończonym wyborami prezydenckimi 2010 r. W niedzielny wieczór po raz pierwszy od dawna nie należy się spodziewać powyborczych protestów. Władza na wszelki wypadek jest zresztą na nie gotowa. Na mińskim pl. Kastrycznickim, gdzie zazwyczaj zbiera się opozycja, ratusz na niedzielny wieczór zaplanował koncert.

@RY1@i02/2012/184/i02.2012.184.00000080c.802.jpg@RY2@

AFP/East News

Ludzie Łukaszenki zapewne znowu będą rządzić Białorusią

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.