Ashton musi wysłać do Kijowa Polaka
Gdy powoływano unijną dyplomację, DGP opisywał wyniki prac polskich analityków, którzy pokazali, jak instytucja jest kolonizowana przez starą Europę. W powstającej Europejskiej Służbie Działań Zewnętrznych prym wiedli Francuzi, Niemcy, Brytyjczycy i Belgowie. Polacy, Czesi czy Węgrzy nie mieli dostępu do najważniejszych stanowisk. Wówczas polski rząd - odpowiedzialny za promowanie naszych ludzi w ESDZ - tłumaczył, że unijna dyplomacja dopiero powstaje, a równowaga geograficzna pojawi się z czasem. Również Catherine Ashton zapewniała Parlament Europejski, że różnice szybko zostaną nadrobione. Dziś jej zastępcy - omawiając rok działalności instytucji w PE - z czystym sumieniem będą mogli zameldować, że zadania nie udało się wykonać. Jest również okazja, by zapytać polski rząd, dlaczego tak niewielu Polaków pracuje w ESDZ, a organizacja nadal pozostaje pod pełną kontrolą starej Europy. I dlaczego Ashton, która obiecała Parlamentowi Europejskiemu uczynienie z ESDZ instytucji wspólnotowej, skutecznie ją betonuje.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.