Polska niezadowolona z umowy o dwóch Uniach
Prawo
Polska źle ocenia nowy projekt umowy międzyrządowej, w którym nie ma miejsca dla Polski na szczytach strefy euro. Porozumienie recenzował wczoraj Donald Tusk. "DGP" we wtorek jako pierwszy opisał kontrowersyjne zapisy umowy, którą prowokacyjnie okrzyknięto mianem traktatu.
Projekt jest mniej korzystny - ocenili komisarz UE ds. budżetu Janusz Lewandowski i szefowa komisji rozwoju regionalnego w PE Danuta Huebner. Nie można mówić o porażce - tonował premier Tusk.- To nie jest być albo nie być dla Polski. Wydawało się, że to jest w interesie wszystkich państw UE, aby decyzje, które dotyczą strefy euro - ale przecież siłą rzeczy będą też dotyczyły także wszystkich innych państw UE pośrednio i bezpośrednio - rodziły się w dyskusji, w której uczestniczą wszyscy - mówił premier. Dodał, że "nie wszystko można wygrać".
Komisarz UE ds. budżetu Janusz Lewandowski stwierdził, że obecna wersja umowy jest gorsza od poprzednich, bo osłabia rolę Parlamentu Europejskiego i pozycję krajów spoza strefy euro.
Kontrowersyjna jest również propozycja powołania przewodniczącego działającego na rzecz strefy euro i prowadzącego szczyty strefy euro. To nowa instytucja, równoległa do - również proponowanego w umowie - Przewodniczącego "27" państw (pierwszego powołuje zwykłą większością głosów 17, drugiego taką samą większością 27). Wprowadzenie takiego rozwiązania jest usankcjonowaniem dwóch Unii. Premier Tusk zapowiadał wcześniej, że Warszawa będzie walczyć o jedność UE.
W przyszłym tygodniu w PE ma być głosowana rezolucja przeciw zapisom nowego porozumienia. Negocjowanej umowie międzyrządowej, do której może przystąpić nawet 26 państw, będzie poświęcony szczyt UE 30 stycznia. Podpisanie umowy planowane jest do marca.
Dominika Ćosić
korespondencja z Brukseli
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu