Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Miękka siła dyplomacji i nauki. Politycy i badacze powinni działać razem

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Naukowa dyplomacja. Ten niespotykany w Polsce termin robi na świecie wielką karierę. Wikipedia podaje, że dyplomacja naukowa czy może dokładniej dyplomacja odwołująca się do nauki (ang. science diplomacy) oznacza wykorzystywanie międzynarodowej współpracy badawczej do budowy konstruktywnych relacji pomiędzy państwami oraz do wspólnego stawiania czoła najróżniejszym wyzwaniom. W praktyce definicja ta obejmuje bardzo szeroki zakres działań. Należy do nich wspieranie za pomocą działań dyplomatycznych współpracy badawczej służącej rozwojowi gospodarczemu, wykorzystywanie przez poszczególne państwa wiedzy naukowej do realizacji celów polityki zagranicznej czy promocja różnych form współpracy naukowej w celu wzmacniania istniejących relacji międzypaństwowych.

Pojęcie naukowej dyplomacji wprowadzone zostało do słownika polityki międzynarodowej ponad 20 lat temu w książce Josepha Nye pt. "Bound to lead: The Changing Nature of American Power". Od tego momentu pojęcie to zastępuje coraz częściej powszechny termin "miękka siła", oznaczający uzupełnienie czy wręcz zastępowanie twardej siły (tj. potęgi gospodarczo-militarnej) działaniami budującymi pozytywny wizerunek kraju na drodze demonstracji jego osiągnięć naukowych i kulturalnych w sposób zachęcający niejako do partnerskiej współpracy i naśladownictwa. Zgodnie z powyższym trendem zmian terminologicznych o ile miękka siła należała do ulubionych określeń prezydenta Clintona, o tyle prezydent Obama używa dzisiaj konsekwentnie terminu "naukowa dyplomacja".

Historia światowej dyplomacji obfituje w przykłady skutecznego wykorzystywania nauki do realizacji celów polityki zagranicznej. Prezydent Kennedy doprowadził do nawiązania w 1961 r. silnej współpracy naukowo-technologicznej z Japonią, traktując to jako skuteczną metodę odbudowania przerwanego po II wojnie światowej dialogu miedzy tymi państwami. Z kolei Henry Kissinger podjął w 1970 r. udokumentowanych w komunikacie szanghajskim wiele inicjatyw zapoczątkowujących naukową współpracę amerykańsko-chińską, co otworzyło drogę do nawiązania dekadę później stosunków dyplomatycznych. W 2009 r. prezydent Obama w swoim przemówieniu w Kairze wezwał świat muzułmański do większego zaangażowania się w rozwój światowej nauki i technologii, deklarując daleko idącą współpracę i podkreślając, że jest to najlepsza droga do wzajemnego porozumienia. Ten apel nie został, jak ostatnio widać, należycie wysłuchany, ale to już inna sprawa. Z kolei brytyjski minister spraw zagranicznych David Miliband wyraził w 2010 r. pogląd, że skuteczne upodobnienie się światów polityki i nauki (w sensie typowej dla nauki współpracy, w której obie strony zyskują, a żadna nic nie traci) byłoby najcenniejszym osiągnięciem naszych czasów. Zauważmy także, że nauka wykorzystywana jest dzisiaj do poprawy relacji międzynarodowych często bez formalnego udziału przedstawicieli rządów, ale z ich silnym poparciem. Niezwykle pozytywny wpływ na stosunki międzynarodowe ma na przykład Europejska Organizacja Badań Jądrowych CERN w Genewie, z którą przy silnym wsparciu rządów aktywnie współpracują uczeni z całego świata. Na globalną politykę rozbrojeniową olbrzymi wpływ wywarł ruch Pugwash, zapoczątkowany w 1955 r. manifestem Bertranda Russela i Alberta Einsteina. Znaczącą rolę w zapobieganiu konfliktom w Afryce wydaje się odgrywać powołany w 1967 r. Afrykański Instytut Naukowy, w globalnych sprawach ochrony środowiska duże znaczenie ma powołana w 1996 r. Rada Arktyczna. Doceniając rolę naukowej dyplomacji, prestiżowe Amerykańskie Stowarzyszenie Rozwoju Nauki AAAS utworzyło dekadę temu Centrum Naukowej Dyplomacji z misją promocji za pośrednictwem nauki międzynarodowego porozumienia. Niezwykle aktualną dzisiaj częścią naukowej dyplomacji jest współpraca w odniesieniu do cyberprzestrzeni. Wszystkie ważne podmioty polityki międzynarodowej mają w tym zakresie od dawna precyzyjne strategie działania, określające ich wizję współdziałania i bezpieczeństwa.

Najwyższy więc czas, aby także Polska wzięła sobie do serca potrzebę prowadzenia naukowej dyplomacji. Związki dyplomacji z nauką są u nas szczątkowe, a w naszych ambasadach, nawet w najbardziej rozwiniętych krajach, z zasady nie ma osób przygotowanych do wykorzystywania synergii ukrytej w związkach tych dwu dziedzin. W technologicznym centrum świata, czyli w Dolinie Krzemowej, przedstawicielstwa Francji czy Niemiec mają kilkunastoosobowe obsady, my nie mamy nikogo. Pewną rolę próbują odgrywać ulokowane w paru europejskich stolicach stacje naukowe Polskiej Akademii Nauk, ale nawet ich potencjał nie jest pod tym względem właściwie wykorzystywany. Powiedzmy więc jeszcze raz - wiele kluczowych problemów, globalnych i lokalnych jest nierozwiązywalnych bez synergicznej współpracy dyplomacji z nauką. Czas to zrozumieć także w Polsce.

Historia światowej dyplomacji obfituje w przykłady skutecznego wykorzystywania nauki do realizacji celów polityki zagranicznej

@RY1@i02/2013/181/i02.2013.181.00000040b.803.jpg@RY2@

Michał Kleiber prezes Polskiej Akademii Nauk

Michał Kleiber

prezes Polskiej Akademii Nauk

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.