Łupkowe zapisy szczytu UE: ekonomiczne i ekologiczne
Energetyka
W konkluzjach z wczorajszego szczytu UE utrzymał się punkt, o którym pisaliśmy na początku tygodnia w DGP. Odnosi się pośrednio do gazu łupkowego i umieszcza go w negatywnym kontekście. Premier Tusk nie widzi w tym jednak nic złego. Innego zdania są polscy eurodeputowani, którzy obawiają się próby uderzenia w łupki ekologią.
Sporne zdanie brzmi: "Komisja zamierza sprawdzić możliwość bardziej systematycznego korzystania z lokalnych źródeł energii, z myślą o ich bezpiecznej, zrównoważonej i ekonomicznie opłacalnej eksploatacji, z poszanowaniem decyzji państw członkowskich dotyczących koszyka energetycznego". Do pierwotnej wersji dodano "ekonomiczną opłacalność". Lokalne źródła energii to gaz łupkowy. Eurodeputowany Bogusław Sonik interpretował to zdanie jako potencjalnie niebezpieczne dla wydobycia surowca. Premier z optymizmem mówi o pozytywnych dla nas zapisach. Twierdzi, że "zabezpieczenia środowiskowe" są konieczne, by zachęcić inwestorów. - Dla mnie jest śmieszne, że w tak strategicznym dokumencie nie pada wprost określenie "gaz łupkowy". Choć wszyscy wiedzą, o co chodzi, nikt nie chce powiedzieć wyraźnie o łupkach - komentuje eurodeputowany PiS Konrad Szymański.
Dominika Ćosić
korespondencja z Brukseli
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu