Rolnictwo bogatsze i zielone
Posłowie Parlamentu Europejskiego wnioskują o zwiększenie budżetu na dopłaty bezpośrednie. Polska zyskałaby 7,7 mld euro. Gorzej, że minimum 7 proc. gruntów powinno być nieuprawiane
Parlament Europejski przyjął wczoraj mandat do rozpoczęcia negocjacji w sprawie reformy Wspólnej Polityki Rolnej. Główny postulat PE jest nie do przyjęcia dla płatników netto do budżetu, ale potencjalnie korzystny dla państw takich jak Polska. Posłowie postulują m.in. zwiększenie pieniędzy na dopłaty bezpośrednie. Kwota przeznaczona na polskie rolnictwo miałaby wzrosnąć z 28,6 mld euro, które przyznano nam na lutowym szczycie budżetowym, do 36,3 mld.
Raport opracowany przez portugalskiego deputowanego Capoulasa Santosa opowiada się za dużym zwiększeniem finansowania branży rolnej. To efekt wielomiesięcznej pracy, negocjacji i nacisków także polskich eurodeputowanych. Ci z PiS chcieli jeszcze większego dofinansowania koperty polskiej - do nawet 42 mld euro. Ostatecznie stanęło na kwocie 36,3 mld euro, co jest o prawie 8 mld większe niż suma, którą nam przyznano na lutowym szczycie. Propozycja PE, przegłosowana podczas wczorajszej sesji plenarnej, oznacza w sumie zwiększenie pieniędzy na rolnictwo aż o kilkanaście miliardów euro. Pytanie zasadnicze brzmi - skąd te pieniądze wziąć?
Na to, że całkowity budżet unijny na lata 2014-2020 zostanie radykalnie zwiększony, nie ma co liczyć. Bo trudno oczekiwać, że kraje członkowskie, które chciały zmniejszania wydatków, będą teraz skłonne do dodatkowej zrzutki. Jedynym rozwiązaniem pozostawałby zatem wariant przesunięcia funduszy wewnątrz tego budżetu.
Ale propozycja Parlamentu to nie tylko postulat zwiększenia budżetu rolnego, lecz także inne, mniej korzystne dla Polski punkty, jak np. zazielenienie. Zgodnie z proekologicznymi trendami od nowej perspektywy finansowej wysokość dopłat bezpośrednich ma być uzależniona od stopnia realizacji proekologicznego gospodarstwa. Co najmniej 7 proc. gruntu rolnego ma być ziemią wolną od upraw w ramach zazielenienia, brutalnie mówiąc, mają - być tam po prostu chaszcze. Jeżeli rolnik nie dostosuje się do tego kryterium, może stracić aż 30 proc. dopłat bezpośrednich.
Rolnicy, zwłaszcza ci mający większy areał, będą też musieli stosować dywersyfikację upraw, czyli hodować co najmniej trzy gatunki roślin. I wreszcie propozycja, która ma uderzyć w fikcyjnych rolników, czyli ludzi posiadających ziemię, ale nieprowadzących gospodarstwa. Pieniądze unijne ma bowiem dostawać tylko aktywny rolnik, czyli ten, który rzeczywiście żyje z rolnictwa. Ale po czym go poznać, tego jeszcze nie ustalono, i jak na razie żaden z krajów nie ma propozycji kryteriów. I wreszcie kwoty. Według nowej koncepcji unijnej od 2016 r. mają być zniesione kwoty na mleko, a od 2020 r. także na cukier. Wprowadzenie w ramach poprzedniej reformy Wspólnej Polityki Rolnej systemu kwot było katastrofą dla polskich rolników. Produkcja mleka spadła z ok. 12-13 (przed wejściem do UE) do ok. 9 mld ton rocznie, a cukru z 2 do 1,3 mln ton rocznie. Rolnicy wyprzedali lub wybili krowy i powrócenie teraz, po zniesieniu systemu kwot, do poprzednich wyników jest nierealne. Z tego względu polscy rolnicy i organizacje rolnicze są niechętni znoszeniu kwot. Podobnie jest w przypadku cukru - zarówno rolnicy, jak i organizacje producentów spożywczych patrzą na to sceptycznie.
Polsce udało się zaś obronić kontrowersyjną, acz dobrą dla nas, propozycję Komisji Europejskiej, by dalej dotować uprawy tytoniu. Polska, która jest jednym z większych plantatorów w Europie, na obcięciu tych dotacji straciłaby miliony euro.
Przyjęty wczoraj cały pakiet propozycji rolnych trafi następnie z powrotem do Rady, która będzie musiała uznać - podobnie jak w przypadku całego budżetu unijnego - choć część postulatów eurodeputowanych. W przeciwnym razie ryzykowałaby ostrym konfliktem z PE, co nikomu nie wyszłoby na dobre.
Mają zostać zniesione kwoty na mleko i cukier. To nas nie cieszy
@RY1@i02/2013/052/i02.2013.052.00000060e.803.jpg@RY2@
Rolnik, który nie przeznaczy części swojej ziemii pod zazielenianie, czyli chaszcze, straci nawet 30 proc. dopłat
Dominika Ćosić
korespondencja z Brukseli
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu