Głos Europy musi być donośny
Wydarzenia na Ukrainie i Bliskim Wschodzie pokazały, jak słabo UE jest przygotowana na geopolityczne kryzysy. Główne wyzwanie dla nowych władz Unii to przebudowanie jej struktur tak, by w przyszłości lepiej na nie reagować - stwierdzili uczestnicy jednej z debat tegorocznego EFNI
Ze stanowiskiem przewodniczącego Rady Europejskiej wiąże się pewna anegdota. Kiedy b. prezydent Francji Valery Giscard d’Estaing projektował unijną konstytucję (która przekształciła się w Traktat Lizboński), marzyło mu się stworzenie takiego stanowiska w Brukseli, które będzie odpowiedzią na dylemat: jeśli ktoś w Waszyngtonie chciałby pogadać z Europą, to do kogo ma zadzwonić?
Mało kto pamięta, że taką funkcję miał pełnić przewodniczący Rady Europejskiej, który przy projektowaniu konstytucji był nazywany prezydentem Europy. Miało to przygotować Unię na nowe wyzwania w zglobalizowanym świecie, a przede wszystkim zapewnić lepszą koordynację działań europejskich partnerów z poziomu Brukseli. Tak się jednak nie stało, z poważnymi konsekwencjami dla Starego Kontynentu. - Geopolityka wróciła, a wydarzenia na Ukrainie i Bliskim Wschodzie pokazały, jak słabo UE jest do nich przygotowana - piszą w artykule eksperci z Europejskiej Rady Stosunków Międzynarodowych (ECFR). Nad tym, w jaki sposób Wspólnota powinna na nie odpowiedzieć oraz czy liderzy państw członkowskich są w stanie udźwignąć ten ciężar, zastanawiano się podczas dyskusji "Wyzwania dla UE: eurosceptycyzm i zmiany geopolityczne", która odbyła się w ramach tegorocznego EFNI.
Unia zmaga się nie tylko z problemami zewnętrznymi, lecz także wewnętrznymi. Za jeden z najważniejszych paneliści uznali rosnącą rolę ugrupowań eurosceptycznych na brukselskiej scenie politycznej. Zgodzili się także, że przyczyną tego trendu jest rozczarowanie polityką wśród obywateli UE. - Wszyscy stracili wiarę we władze Unii Europejskiej, dlatego ważne jest odzyskanie ich zaufania - stwierdził Mark Leonard z ECFR. - Wchodzimy w proces dekonstrukcji nie tylko Unii, ale państw jako takich. Dlatego musimy pracować nad motorami rozwoju, by to zaufanie odzyskać - wtórował mu Pierre Buhler, ambasador Francji w Polsce.
Uczestnicy dyskusji zasugerowali, że odpowiedzią ze strony władz państw unijnych mogą być działania zmierzające do wciągnięcia znacznie szerszej masy obywateli w proces rządzenia. Zdaniem Danuty Huebner, przewodniczącej komisji spraw konstytucyjnych, można to osiągnąć, zachęcając bierne grupy społeczne do dialogu. - Musimy zaangażować w procesy decyzyjne młode pokolenie - apelowała była komisarz. - Ludzie chcą bardziej partycypować w procesach decyzyjnych. Wzrastająca liczba organizacji pozarządowych jest tego najlepszym przykładem - zgodził się z nią Henri Malosse, przewodniczący Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego, ciała doradczego Komisji Europejskiej.
Znacznie poważniejsze są jednak stojące przez Unią wyzwania zewnętrzne, choćby związane z postawą Rosji względem Ukrainy, bezpieczeństwem energetycznym czy rosnącą rolą Chin i Indii. Diagnoza autorów wspomnianego artykułu nie napawa optymizmem: zamiast tworzyć prawdziwe rozwiązania w wymiarze strategicznym, Europa zadowoliła się substytutami i mylnie przekonana o ich skuteczności, pogrążyła się w letargu. - Nowe władze Unii będą musiały zmierzyć się ze światem, w którym nie tylko rola Europy ulega zmniejszeniu, ale też Stary Kontynent nie ma chęci zmierzenia się z rzeczywistością - konkludują autorzy.
Zdaniem panelistów, o ile Wspólnota Europejska stanęła na wysokości zadania w obliczu kryzysu zadłużeniowego, o tyle liderzy zdają się kompletnie nie liczyć ze zmieniającym się światem. Na globalnej mapie potęg Unia wydaje się być osamotniona i skazana na USA. - Trudno dziś myśleć o Rosji czy Chinach jako wiarygodnych partnerach w kontekście ustanowionego światowego porządku - podsumował Mark Leonard z ECFR. Jego zdaniem w nadchodzącej kadencji władz UE najcięższe zadanie będzie czekało Federicę Mogherini, wysoką przedstawicielkę do spraw zagranicznych i polityki bezpieczeństwa, która musi dokonać przeglądu europejskich priorytetów w tych obszarach. Stoi także przed nią zadanie uczynienia ze swojego urzędu, mówiąc słowami prezydenta Theodore’a Roosevelta, "bully pulpit" (czyli "biura łobuza") - stanowiska, które będzie się cieszyło szacunkiem wśród zagranicznych partnerów i sprawi, że głos Europy będzie słyszalny i wysłuchany.
Jakub Kapiszewski
Tomasz Żółciak
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu