Jan Techau: Talent dyplomatyczny i uczciwość są niezbędne do sukcesu
Dyrektor instytutu Carnegie Europe nakreśla wyzwania stojące na nowym stanowisku przed polskim premierem
Donald Tusk to właściwa osoba na stanowisko przewodniczącego Rady Europejskiej?
To doskonały wybór. Widoczna była potrzeba nominowania polityka wagi ciężkiej, ze sporym doświadczeniem rządowym i pochodzącego z większego kraju. Premier będzie musiał jednak jeszcze popracować nad językiem.
Jakie wyzwania stoją przed nowym przewodniczącym?
Widzę dwa obszary, z którymi będzie się musiał zmierzyć Tusk. Pierwszy to dalsza konsolidacja europejskiej gospodarki, która kryje w sobie jeszcze wiele systemowych słabości. Drugie wyzwanie - nie wiem, kiedy się ono pojawi, ale pewnie prędzej niż później - to polityczna przyszłość Europy i dalsze reformy Wspólnoty. W przypadku tego drugiego obszaru przewodniczący Rady Europejskiej będzie odgrywał kluczową rolę.
Jak będzie się układać współpraca między nową czwórką unijnych liderów - Junckerem, Schulzem, Tuskiem i Mogherini?
Wiele zależy od tego, czy będzie między nimi pewna osobista chemia. Przypuszczam, że współpraca Junckera z Mogherini będzie się układała lepiej niż Barroso z Ashton, między którymi często dochodziło do przepychanek.
Jak na nowym stanowisku poradzi sobie Tusk?
To zależy od tego, czy jest człowiekiem, który ma dyplomatyczne umiejętności i jest w stanie mediować kompromis. Akurat ta rola przewodniczącego jest kluczowa, bowiem musi mieć na względzie interesy wszystkich zainteresowanych. Ale szef Rady Europejskiej to także osoba działająca za kulisami, gdzie musi zdobyć zaufanie szefów poszczególnych rządów. Przywódcy muszą widzieć w Tusku kogoś uczciwego, kto nie będzie przy negocjacyjnym stole preferował jednych nad drugich. Jeżeli to mu się uda, jego kadencja będzie sukcesem.
Herman Van Rompuy powiedział, że spotkania Rady Europejskiej mają wręcz intymny charakter. Przywódcy siedzą przy jednym stole, personel pomocniczy jest ograniczony do minimum, każdy może każdemu spojrzeć prosto w oczy.
Uczestnictwo w szczytach powoduje, że po jakimś czasie ludzie już się znają, zawiązują się sojusze. Tusk będzie się musiał w tym swobodnie poruszać. Jego zadaniem będzie ułatwienie procesu osiągania porozumienia.
Jak dużą rolę w wyborze Tuska odegrał Berlin?
Wygląda na to, że było to dość ważne. Ale weźmy też pod uwagę, że relacje między obojgiem polityków były bardzo dobre, co zawsze jest jakimś plusem. Angela Merkel widziałaby na tym stanowisku również duńską premier Helle Thorning-Schmidt. Proszę jednak zwrócić uwagę, że nikogo publicznie nie wsparła, do samego końca trzymając karty blisko siebie, co jest zresztą dla niej charakterystyczne.
Czy obsadzenie w roli przewodniczącego polityka z Europy Środkowej wpłynie na zaostrzenie unijnego kursu względem Rosji?
Dobre pytanie. Taka nominacja ma pewną wartość symboliczną, biorąc pod uwagę moment, w którym to się dzieje. Jednak jeśli chodzi o politykę zagraniczną, to za sznurki wciąż pociągają poszczególne państwa, a kompromis między nimi jest ważniejszy niż zdanie jednej osoby w Radzie Europejskiej. Z tego punktu widzenia nominacja Tuska może być mniej ważna, niż się niektórym wydaje.
Kluczowe stanowiska w Brukseli są już obsadzone. A co z nowym składem Komisji?
Wybór nowych komisarzy jest zawsze bardzo trudny, zresztą pięć lat temu wcale nie było to prostsze. Inaczej niż wtedy w grę wchodzą teraz także kwestie związane z polityką partyjną. Rola europejskich ugrupowań znacznie wzrosła. Dodatkowo za kulisami toczy się także spór ideologiczny, którego nie było pięć lat temu, między zwolennikami polityki oszczędności a jej przeciwnikami. Nie liczy się więc już tylko, czy kandydat jest z lewa, czy z prawa, czy jest mężczyzną, czy kobietą i czy pochodzi ze Wschodu, czy z Zachodu. Widać to dokładnie przy targach w sprawie nominacji na komisarza ds. gospodarczych francuskiego kandydata Pierre’a Moscoviciego, którego kandydaturze niechętni są Niemcy.
Czy Tusk po pierwszej, 2,5-letniej kadencji zostanie ponownie wybrany na przewodniczącego Rady Europejskiej?
Tego nie sposób przewidzieć, ale mam wrażenie, że Tusk został wybrany na dłużej.
@RY1@i02/2014/168/i02.2014.168.000000600.802.jpg@RY2@
mat. prasowe
Jan Techau: Mam wrażenie, że Tusk został wybrany na dłużej
Rozmawiał Jakub Kapiszewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu