Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Był już u wszystkich, może wie, jak rządzić krajem

Ten tekst przeczytasz w 1 minutę

Teraz elekt musi się jakoś ułożyć z oligarchami. To szansa a zarazem niebezpieczeństwo

Ile w Poroszence starej, przedmajdanowej Ukrainy?

Nikt nie spodziewał się po nim kryształowego demokraty ani specjalnych cudów. To kompromis. Był u Wiktora Juszczenki, był u Wiktora Janukowycza. Ludzie mają nadzieję, że wie, jak rządzić państwem. A przede wszystkim mają dosyć wojny. Na szczęście nie będzie drugim Janukowyczem.

Zamarkowanie pozbycia się związków z oligarchami wystarczy?

Oczywiście, że nie wystarczy. Ale trudno było znaleźć lepszego kandydata. Liderzy Majdanu zużyli się podczas rewolucji. Ludzie się nimi rozczarowali, bo zamiast odważnie działać, próbowali negocjować z władzami. Z drugiej strony nie mieli innego wyjścia, chcieli zapobiec przelewowi krwi. Tymczasem Poroszenko niewiele robił. I paradoksalnie na tym wygrał. Chyba trochę za wysoko, boję się, żeby sukces w pierwszej turze nie uderzył mu do głowy.

Prezydent elekt właśnie zapowiedział, że nie zamierza pozbywać się telewizji 5 Kanał, chociaż resztę biznesu obiecał sprzedać. To zły znak?

Tak, to poważny sygnał ostrzegawczy. Z tym że jeśli będzie chciał traktować go jako własną tubę, ludzie szybko to wychwycą. Już dziś 5 Kanał nie jest aż tak popularny jak w czasach Euromajdanu, gdy bardzo dokładnie relacjonował wydarzenia.

Jak układają się relacje Poroszenki z oligarchami dawnego reżimu: Rinatem Achmetowem i Dmytrem Firtaszem?

To nie jest układ. On ich zna, bo dawniej robili interesy. Pamiętam ubiegłoroczny szczyt w Jałcie, na którym Poroszenko siedział ręka w rękę z Wiktorem Pinczukiem, innym wpływowym oligarchą. Teraz takim ludziom jak Achmetow czy Firtasz zależy na legalizacji. Ale to nie jest tak, że jak Poroszenko szuka z nimi porozumienia, to znaczy, że jest ich człowiekiem. Achmetow jest mu potrzebny choćby dlatego, że ma olbrzymie wpływy w Donbasie. Nie jest na tyle silny, aby zapanować nad rebelią, ani na tyle słaby, aby nie liczyć się w grze.

Co z tego wynika?

Ustabilizowanie sytuacji na Wschodzie nadal w dużym stopniu zależy od ludzi takich jak Achmetow. Oligarcha prowadzi własną grę. W niedzielę ludzie szli na szturm jego rezydencji w Doniecku. Ostatecznie wyszedł przedstawiciel separatystów, powiedział coś o prawie własności i kazał im się rozejść. Mamy za mało danych, by jednoznacznie powiedzieć, o co gra Achmetow.

@RY1@i02/2014/101/i02.2014.101.00000050b.802.jpg@RY2@

facebook

Kristina Berdynśkych, ukraińska publicystka

Rozmawiali w Kijowie Michał Potocki i Zbigniew Parafianowicz

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.