Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Krym, walizka bez rączki

2 lipca 2018

Na Wschodzie bardzo popularne jest powiedzenie o walizce bez rączki, którą ciężko nieść, ale i wyrzucić szkoda. Rosja sama sobie sprawiła taki "czemodan biez ruczki" w postaci Krymu. Gdy opadną opary hurrapatriotycznego uniesienia wywołanego zebraniem kolejnego skrawka ziem ruskich przez Władimira Władimirowicza, trzeba będzie się zastanowić, jak rozwiązać miliony szczegółów. Mieszkańcy Krymu już zaczynają zdawać sobie sprawę z ogromu wyzwań wywołanych nieuznaną przez nikogo na świecie aneksją ich małej ojczyzny.

I nie chodzi tu tylko o te najbardziej oczywiste sprawy, jak wymiana dokumentów, przerejestrowanie firm, konieczność poznania nowych przepisów czy trudności w podróżach zagranicznych. Weźmy kwestię religii. Ukraiński Kościół prawosławny jest podzielony mniej więcej po połowie na wiernych Patriarchatu Moskiewskiego (UPC MP) i wiernych bardziej narodowego Patriarchatu Kijowskiego (UPC KP). Ci drudzy są w swoich decyzjach samodzielni, pierwsi są podporządkowani patriarsze Cyrylowi, choć cieszą się pewną autonomią.

Co jednak ma zrobić Cyryl z Krymem? Zgodnie z rosyjskim sojuszem Cerkwi i Kremla patriarcha powinien wyjąć trzy krymskie eparchie spod władzy Kijowa i przekazać pod bezpośrednie władanie Moskwie. Takiej decyzji nie może jednak zaakceptować stojący na czele UPC MP metropolita Onufry (jego struktura już w czasie Euromajdanu dystansowała się od rosyjskiej propagandy, widzącej w tysiącach protestujących Ukrainców bandy faszystów czyhających na zdrowie i życie rosyjskojęzycznych współobywateli). W przeciwnym razie masowy odpływ wiernych do Cerkwi wiernych UPC KP byłby wszak nieunikniony. A wtedy firmowane także przez Cyryla mrzonki o jednoczeniu "russkogo miru" legną w gruzach.

Albo piłka nożna, najpoważniejsza z rzeczy niepoważnych. Jeśli Moskwa chce dowieść przede wszystkim własnym obywatelom, że Krym jest częścią Rosji, musiałaby włączyć do ligi rosyjskiej kluby z półwyspu. Tyle że wtedy naraziłaby się na sankcje FIFA - kluby z Rosji nie mogłyby grać w Lidze Mistrzów, Sborna musiałaby się pożegnać z udziałem w brazylijskim mundialu, a i organizacja kolejnych mistrzostw w samej Rosji stanęłaby pod znakiem zapytania. Jednak zgoda na dalsze uczestnictwo klubów w lidze ukraińskiej będzie równoznaczna z przyznaniem, że Krym jednak nie jest całkiem rosyjski. Alternatywą jest stworzenie z Krymu piłkarskiej czarnej dziury z własną, nieuznawaną przez nikogo ligą, co również byłoby przyznaniem się Kremla do porażki. Niby w podobny sposób funkcjonuje liga abchaska czy północnocypryjska, ale chyba nie o takim losie marzyli mieszkańcy Krymu.

@RY1@i02/2014/064/i02.2014.064.000000600.802.jpg@RY2@

Michał Potocki zastępca kierownika działu Dziennik

Michał Potocki

zastępca kierownika działu Dziennik

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.