Bojkot uderza w banki i Pana Kurczaka
O tym, że kampanie obywatelskiego bojkotu są jedną z najskuteczniejszych form presji na przedsiębiorstwa, Amerykanie przekonują od lat. Dzisiaj, z pomocą nowoczesnych technologii, pomysł podbija także Ukrainę. Przeciwnicy władz tworzą listy firm kontrolowanych przez polityków partii rządzącej. Ci już teraz obawiają się strat.
- Opozycja nie pozbawia dochodów biznesmena. Pozbawia ludzi pensji, a budżet - wpływów. Trzeba być szalonym, by wzywać do takich rzeczy - mówił wczoraj na antenie 5. Kanału deputowany Partii Regionów Wołodymyr Olijnyk (swoją drogą Olijnyk jeszcze w 2007 r. był posłem Bloku Julii Tymoszenko). "To dowód, że ekonomiczne metody presji działają w praktyce" - komentują ukraińskie "Teksty". Od grudnia facebookowy fan page kampanii Bojkot Partii Regionów polubiło już 53 tys. użytkowników. Według serwisu Social Bakers strona zwolenników bojkotu należy już do 50 najpopularniejszych fan page’ów na ukraińskim Facebooku.
"Ogłaszamy bojkot wszystkich znaków towarowych i firm władzy i PR" - piszą twórcy strony. Za słowami idą czyny. Przygniatająca większość posłów Partii Regionów to biznesmeni, dzięki korupcyjnym schematom żerujący na ukraińskiej gospodarce i przejmujący kolejne branże. Ludzie zbliżeni do Janukowycza w ostatnich miesiącach zajęli się zwłaszcza mediami i sektorem bankowym. W tym ostatnim działa syn prezydenta Ołeksandr. Należący do niego Wseukrajinśkyj Bank Rozwytku w ciągu zaledwie dwóch lat zwiększył aktywa o kilkaset procent. Ale zdaniem "Tekstów" z banków związanych z regionałami od początku grudnia wycofano depozyty warte 5 mld hrywien (1,8 mld zł).
Świadomi klienci mogą też zachęcić do buntu tych spośród popierających dotychczas władzę oligarchów, którzy niechętnie patrzą na rozpanoszenie Janukowycza juniora. Takich jak były wicepremier Serhij Tihipko. Jego żona Wiktorija kontroluje trzy czwarte biznesu IT nad Dnieprem. Z informacji DGP wynika, że jej firmy od połowy grudnia mają poważne problemy ze znalezieniem kontrahentów. Nasi rozmówcy przekonują, że nieprzypadkowo to właśnie Tihipko najbardziej zdecydowanie dystansuje się od polityki obecnych władz.
Organizatorzy akcji bojkotu na specjalnej stronie internetowej podają listę kilkuset firm i marek, których przeciwnicy władz powinni unikać. Są wśród nich banki i gazety, ale też koniak Zakarpatśkyj, mięso firmy Pan Kurczak czy sieć stacji benzynowych Parałłel; w sumie kilkaset marek. Podają też alternatywy. Na liście polecanych jest choćby nasz PZU Ukraina, który mógłby zastąpić polisy wykupione w siedmiu firmach należących do deputowanych i sponsorów PR.
"Januczesku (to odniesienie do straconego w 1989 r. prezydenta Rumunii Nicolae Ceauşescu) i Partia Regionów rozumieją tylko język pieniędzy" - piszą twórcy strony. Mają rację, ukraińscy oligarchowie nieraz już udowodnili, że dla ochrony majątku są w stanie dokonać najbardziej karkołomnej zmiany sojuszy. Bojkot ma im ułatwić podjęcie decyzji.
@RY1@i02/2014/029/i02.2014.029.00000070a.802.jpg@RY2@
Michał Potocki zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj/świat
Michał Potocki
zastępca kierownika działu życie gospodarcze kraj/świat
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu