Po drugiej stronie barykady
Od ukraińskich rewolucjonistów można usłyszeć, że Berkut to rosyjskojęzyczne ukrainofoby i bestie, które tylko czekają na rozkaz, żeby zacząć zabijać. Poszliśmy to sprawdzić
Przy ulicy Hruszewśkoho, w strefie zdemilitaryzowanej, między Berkutem a rewolucjonistami, o milicji mówi się tylko źle. - Nałóżcie hełmy i nie wykonujcie gwałtownych ruchów, żeby ich nie prowokować. Oni mają wyprane mózgi, są gotowi strzelać do każdego, kto ich wkurzy - mówi strażnik rewolucyjnej barykady przy stadionie kijowskiego Dynama. Sam rodem z Odessy: kominiarka na twarzy, strój koloru khaki, groźny głos. Z jego relacji wynika, że po drugiej stronie stoją szaleńcy, którzy tylko czekają na rozkaz, aby zjeść wrogów żywcem. Postanowiliśmy sprawdzić, co się dzieje po drugiej stronie barykady. Co mówią i kim są milicjanci z Berkutu?
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.