Umowy handlowe trafią do niszczarki
POLITYKA Wypowiedzenie wielostronnych porozumień NAFTA, TPP i TTIP było jednym z głównych haseł kampanii wyborczej przyszłego prezydenta. Teraz czas na jego realizację
Deklaracje o zerwaniu lub renegocjacjach umowy NAFTA (North American Free Trade Agreement, zawarta pomiędzy USA, Kanadą i Meksykiem), sprzeciw wobec ratyfikacji TPP (Trans-Pacific Partnership) czy odejście od rozmów w sprawie TTIP, negocjowanej pomiędzy USA i UE, trafiły na podatny grunt. Ile zostanie z wyborczych haseł, gdy Donald Trump zajmie fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych? Czy rewolucja w umowach handlowych ograniczająca negatywne konsekwencje traktatów takich jak utrata milionów miejsc pracy jest możliwa? I czy z perspektywy Europy konsekwencje tych zmian będą takie same, jak z perspektywy USA?
Wypowiedzenie porozumienia NAFTA technicznie jest możliwe. Strona może odstąpić od umowy po upływie sześciu miesięcy, po dostarczeniu pisemnego wypowiedzenia. Eksperci zaznaczają, że nie jest jednak jasne, co mogłoby się stać w konsekwencji takiej decyzji. Należałoby się prawdopodobnie spodziewać problemów dla firm amerykańskich mających filie w Meksyku, wzrostu cen i wyższych kosztów pracy. Prawdopodobnie firmy dążyłyby do przeniesienia produkcji do innych krajów, w których koszty pracy są niskie. Czy eliminacja umowy przywróciłaby miejsca pracy w USA? Profesor Leokadia Oręziak z SGH jest sceptyczna. - Do renegocjacji jednak z pewnością dojdzie - uważa ekonomistka.
Potwierdzają to środowe doniesienia telewizji CNN o tym, że prezydent elekt nie rezygnuje ze swoich planów i proces przekształcenia polityki handlowej Ameryki rozpocznie już w pierwszym dniu administrowania. Plan 200 dni opracowany przez zespół Trumpa zakłada renegocjację lub nawet wycofanie się z NAFTA, zatrzymanie umowy TPP, zatrzymanie "nieuczciwego importu" i "nieuczciwych praktyk handlowych". Większy nacisk byłby położony na dwustronne umowy handlowe.
- Interes społeczny w renegocjowanej umowie NAFTA czy negocjowanym TTIP nie będzie najważniejszy - przewiduje prof. Oręziak. - Pamiętajmy, wygrał Trump, nie Sanders, więc zmiana na lepsze dotyczyć ma przede wszystkim amerykańskiego biznesu.
Marcin Wojtalik z Instytutu Globalnej Odpowiedzialności uważa, że jeśli Trump wystąpi przed Kongresem z przekazem, iż zmiany są konieczne, bo amerykańska klasa średnia była do tej pory wyzyskiwana przez umowy handlowe, to uda mu się uzyskać jego aprobatę dla zmian.
Minister gospodarki Meksyku Ildefonso Guajardo zapowiedział, że jego kraj zechce przekonać Trumpa, jak korzystna jest dla niego NAFTA. "Nie chcemy mówić o renegocjacjach, ale o dialogu" - taki przekaz pojawił się w ostatnich dniach. Profesor Oręziak uważa, że obrona NAFTA przez Guajardo to obrona status quo oligarchii, która na umowie dorobiła się fortun. Żadnych pozytywów dla przeciętnego obywatela nie będzie. Także kanadyjski premier Justin Trudeau zapewnia, że jeśli Amerykanie chcą rozmawiać o NAFTA, to warto ponownie ocenić zapisy umowy i sprawdzić, czy są one nadal korzystne dla Kanadyjczyków.
Inaczej wygląda kwestia TPP. Ta umowa miała być kluczowym celem administracji prezydenta Obamy i największym regionalnym porozumieniem o wolnym handlu w historii. Dziś sprawa ratyfikacji nie jest pewna. TPP poczeka na decyzję Trumpa. - Stany Zjednoczone mogą wycofać się z TPP na rzecz umów dwustronnych - prognozuje Marcin Wojtalik z IGO. Jeśli Kongres USA nie ratyfikuje umowy, Meksyk zapowiedział, że należałoby rozważyć, czy pozostałe kraje mogłyby wprowadzić ją w życie bez największego partnera. W takie rozwiązanie trudno jednak uwierzyć. Dla USA umowy dwustronne mogłyby być korzystniejsze niż ustalenia z TPP.
W sprzeczności z planami Trumpa nie stoi natomiast TTIP. Ta umowa może być korzystna dla amerykańskich firm. Według prof. Oręziak negocjacje nie zostaną powstrzymane. - USA i UE wrócą do tematu, bo mocno zdeterminowana jest i Komisja Europejska, i Trump, który będzie chciał coś na niej ugrać dla firm ze swojego kraju. Według Marii Świetlik z Akcji Demokracja TPP i TTIP są dla Trumpa i jego zwolenników argumentem w walce z Chinami, więc na pewno nie zostaną ostatecznie odrzucone. - Już widzimy, że do ekipy handlowej Trump zaprasza krytyków handlu międzynarodowego, ale głównie obecnych relacji z Chinami.
Lidia Raś
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu