O demokracji w Ameryce (na początku XXI wieku)
Gdyby jakiś współczesny Alexis de Tocqueville pojechał do Ameryki, by wyjaśnić czytelnikom, dlaczego Stany Zjednoczone są najlepszą, najbardziej stabilną, najbardziej trwałą demokracją na świecie, patrząc na kampanię wyborczą A.D. 201 6 , nie znalazłby zbyt wielu argumentów na obronę tej tezy. Jeśli w ogóle jakiekolwiek. Oto bowiem o urząd prezydenta walczy dwoje najbardziej niepopularnych kandydatów w historii - pozbawiony krztyny empatii i wyczucia, zapatrzony w siebie miliarder oraz nieszczera i żądna władzy była pierwsza dama. A w sytuacji, gdy hegemonia Ameryki w świecie słabnie, a kraj określony kiedyś przez Ronalda Reagana jako "imperium zła" znów zasługuje na to miano, głównymi tematami kampanii wyborczej są to, czy ów miliarder molestował seksualnie kobiety, czy od jego wulgarnych wypowiedzi na temat kobiet gorszy jest domniemany gwałt, którego przed laty dopuścił się małżonek jego konkurentki, czy unikał płacenia podatków, co było w e-mailach wysyłanych przez ową byłą pierwszą damę - wówczas sekretarz stanu - z prywatnego serwera i dlaczego nie może ona wyjaśnić całej sprawy w przekonujący sposób. A także czy darczyńcy jej fundacji zyskiwali specjalne względy u niej jako sekretarz stanu, wreszcie to, czy pierwszy z kandydatów jest wystarczająco zdrowy psychicznie, a druga - wystarczająco zdrowa fizycznie, by przewodzić najpotężniejszemu (wciąż) państwu świata. Z kolei tamto imperium zła pojawia się w kampanii nie w kontekście, jak je zatrzymać, tylko czy próbuje ono - poprzez hakerów, tajne służby i podrzucane afery - wpłynąć na wynik wyborów.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.