Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Plan Viktora Orbána: zatopić albo przekupić reklamami

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

WĘGRY Byli dziennikarze lewicowego dziennika "Nepszabadsag" nie przerwali pracy, chcą otworzyć własne medium

Zaproponowaliśmy właścicielowi, że kupimy prawa do tytułu za 1 euro. To uczciwa kwota, biorąc pod uwagę rzekome długi gazety - twierdzi Jozsef Spirk, redaktor działu politycznego. Nie wierzy jednak, że jakakolwiek transakcja dojdzie do skutku.

"Nepszabadsag", czyli największy lewicowy dziennik na Węgrzech, zamknięto w sobotę, dzień po przeprowadzce do nowego, tańszego biura. W piątek dziennikarze pakowali pudła, a w sobotę okazało się, że nie mogą wejść do redakcji.

- Niektóry przepracowali w tej gazecie niemal 30 lat. Zgromadzili wiele prywatnych rzeczy, o komputerach nie wspomnę - podkreśla Spirk. Zespół nadal nie ma dostępu do komputerów, skrzynek e-mailowych. Milczą też ich telefony służbowe. - Negocjacje w sprawie naszej przyszłości zerwano, bo prezes wydawnictwa ponoć się rozchorował. Wciąż nie wiemy, co będzie dalej - dodaje Spirk.

W gazecie pracowało ok. 70 dziennikarzy i 30 współpracowników. Większość, mimo decyzji austriackiego wydawcy, pracuje nad kolejnymi materiałami w zorganizowanym na szybko biurze coworkingowym. - Trudno uwierzyć, że uda nam się kupić prawa do tytułu, ale są już plany otwierania własnego medium. Nie ustaliliśmy jeszcze szczegółów - mówi Spirk. Nie wyklucza jednak akcji crowdfundingowej. Dodaje, że bez lewicowego dziennika, który istnieje na rynku od 60 lat, krajobraz medialny na Węgrzech będzie dużo uboższy. - Na pocieszenie mogę tylko powiedzieć, że gazety popierające rząd nie cieszą się powodzeniem. A ich żywot jest sztucznie podtrzymywany - podkreśla.

Walutą do kupowania przychylności mediów są rządowe reklamy, na które lewicowy dziennik nie mógł liczyć. W tym roku na kontrolowane przez siebie media oraz na reklamowanie w nich własnych działań rząd węgierski wyda co najmniej 135,5 mld forintów. Do kwoty tej trzeba dodać kilkanaście miliardów forintów z tytułu kosztów reklamowych i sponsoringowych poniesionych przez spółki skarbu państwa.

Mediaworks tłumaczył decyzje o zamknięciu dziennika ekonomicznymi względami. Gazeta straciła gros czytelników, a jej sprzedaż spadła z ponad 200 tys. egzemplarzy dziennie na koniec lat 90. do 38 tys. obecnie.

Ale nasi rozmówcy wskazują, że zadecydowały względy polityczne. Wraz z gazetą zamknięto portal z całym archiwum gazety, który nie generował dużych kosztów. Znaleźć tam można było opublikowaną w ostatnich tygodniach serię artykułów uderzających w rząd Viktora Orbána i jego podwładnych, m.in. o romansie szefa Banku Centralnego i astronomicznych zarobkach jego kochanki, którą Gyorgy Matolcsy zatrudnił w banku. "Nepszabadsag" pisał też o wycieczce szefa kancelarii premiera na koszt państwa. Antal Rogan wracał ze ślubu na wsi do stolicy helikopterem. - To były nośne i chętnie cytowane teksty. Planowaliśmy kolejne - podkreśla Spirk.

- Od dawna spekuluje się o planach przejęcia Mediaworks, który jest największym wydawcą prasy na Węgrzech, przez przyjaciela premiera Lorinca Meszarosa - przyznaje Agnes Urban z  budapeszteńskiego think tanku Mertek Muhely, zajmującego się monitoringiem mediów. Meszaros to były hydraulik, który w ostatnich sześciu latach dorobił się fortuny. Nie jest jedynym w otoczeniu Orbána milionerem, który inwestuje w media na Węgrzech. Takich magnatów premier ma wokół siebie więcej, a przed wyborami w 2018 r. chce skupić w rządowych rękach bądź w rękach swoich sprzymierzeńców jeszcze więcej redakcji.

Obok Ringier Axel-Springer i Central Media, należącego do węgierskiego biznesmena, to największy wydawca na rynku prasowym. Posiada ok. 60 tytułów. Oprócz zamkniętej "Nepszabadsag" także biznesowy dziennik "Vilaggazdasag" oraz sportowe "Nemzeti Sport" i  - co najważniejsze - 12 gazet regionalnych, a poza tym wiele magazynów i portali internetowych. - Jeśli chodzi o zasięg, to najważniejsze są tytuły regionalne z ich portfolio, których czytelnictwo oscyluje wokół miliona osób - mówi Agnes Urban. I to właśnie na przychylności tych gazet miałoby zależeć Orbánowi.

Barbara Sowa

barbara.sowa@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.