Krótki kompromis Warszawy z Kijowem
Potwierdziły się nasze informacje, że na liście zakazu wjazdu do Polski znajduje się Swiatosław Szeremeta, sekretarz ukraińskiej komisji międzyresortowej ds. upamiętnień
Jeszcze w piątek wydawało się, że porozumienie polsko-ukraińskie, dotyczące trudnych kwestii historycznych, jest gotowe. Ale już w sobotę spór wybuchł z nową siłą. Po tym, jak Straż Graniczna nie wpuściła do Polski Swiatosława Szeremety, urzędnika z czarnej listy Witolda Waszczykowskiego, do ukraińskiego MSZ w trybie pilnym wezwany został ambasador RP Jan Piekło.
- Blokowane do tej pory ekshumacje (Polaków, którzy polegli na terenach dzisiejszej Ukrainy - red.) powinny zostać wznowione. Zaplanowana na grudzień wizyta Andrzeja Dudy pozostaje w kalendarzu - powiedziała nam osoba z Pałacu Prezydenckiego zaangażowana w piątkowe rozmowy z wiceszefem administracji Petra Poroszenki Kostiantynem Jelisiejewem. Dodała, że ponad czterogodzinne spotkanie było "szczere do bólu". Po tych deklaracjach wydawało się, że impas został przełamany.
W sobotę sytuacja zmieniła się o 180 stopni. W Medyce Straż Graniczna odmówiła wjazdu do Polski i na cały obszar strefy Schengen Swiatosławowi Szeremecie, a informacje te potwierdził dyrektor biura prasowego MSZ Artur Lompart. O tym, że sekretarz ukraińskiej komisji międzyresortowej ds. upamiętnień jest na liście Waszczykowskiego, napisaliśmy jako pierwsi 9 listopada.
W sobotę do MSZ został wezwany ambasador RP w Kijowie Jan Piekło. Usłyszał, że Polska działa wbrew konkluzjom ze spotkania szefa gabinetu politycznego Andrzeja Dudy Krzysztofa Szczerskiego i Kostiantyna Jelisiejewa. "Zakaz wjazdu dla Szeremety jest wbrew logice konstruktywnego porozumienia przewodniczących komitetu konsultacyjnego" - napisano w komunikacie MSZ. Ukraińcy dodali, że liczą na jego szybkie zniesienie.
Objęty rocznym zakazem wjazdu do strefy Schengen urzędnik latem tego roku zablokował prace ekshumacyjne w Kostiuchnówce (chodzi o poszukiwania legionistów polskich z lat 1915-1916). Decyzja oznacza, że znajduje się on w komputerowej bazie danych SIS (Schengen Information System). W Polsce kwestie SIS reguluje ustawa o udziale Rzeczypospolitej Polskiej w Systemie Informacyjnym Schengen oraz Wizowym Systemie Informacyjnym z 24.08.2007. Mowa w niej m.in. o możliwości wpisania do bazy osób, które stwarzają poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa wewnętrznego i zewnętrznego państwa. To jedyny fragment ustawy, który mógłby odnosić się do Szeremety. Witold Waszczykowski w opublikowanej w ubiegły poniedziałek rozmowie z DGP jako podstawy wpisania na listę nie podał zagrożenia dla bezpieczeństwa, ale propagowanie wartości głęboko antyhumanitarnych i antyeuropejskich, o których z kolei nie wspomniano w ustawie z 2007 r.
Dzień przed próbą wjazdu do Polski Szeremeta udzielił obszernego wywiadu magazynowi "Varianty", w którym mówił, że wybiera się do Łańcuta, aby "uszanować pamięć Ukraińców, którzy zginęli na terytorium Polski". Dodał, że przy okazji będzie chciał się przekonać, czy informacje o objęciu go zakazem są prawdziwe.
Precyzował również, dlaczego latem tego roku wydał decyzję uniemożliwiającą prace ekshumacyjne w Kostiuchnówce. Jego zdaniem polski IPN działał niezgodnie z umową międzyrządową z 1994 r. (konkretnie z art. 7 pkt 3, 4, 5), która wprowadzała wymóg informowania o zamiarze podjęcia takich prac. Szeremeta przyznał też, że jest autorem pomysłu wpisania na tablicy pomnika w miejscowości Kłymec słów o rozstrzelaniu w 1939 przez "polskich okupantów bohaterów karpackiej Ukrainy". Uważa, że takie zdanie jest "w pełni zgodne z prawdą historyczną", zapominając dodać, że Polska nie mogła okupować w 1939 Ukrainy, bo wówczas takie państwo nie istniało, a II Rzeczpospolita funkcjonowała w granicach uznanych przez prawo międzynarodowe.
Cofnięty z granicy urzędnik jechał na groby żołnierzy Ukraińskiej Republiki Ludowej. Organizacja skupia osoby wysiedlone w latach 40. z Polski do ZSRR.
Po raz pierwszy listę osób objętych zakazem przekraczania granicy stworzyli Ukraińcy. W grudniu 2016 r. na okres pięciu lat - za poparcie dla demonstracji organizowanych przez narodowców - został na nią wpisany prezydent Przemyśla Robert Choma. O tym, że się na niej znajduje, zainteresowany dowiedział się w styczniu 2017 r., gdy cofnięto go z przejścia granicznego Medyka - Szeginie. Po naciskach ze strony polskiej i interwencji prezydenta Petra Poroszenki zakaz szybko został cofnięty. W sobotę na tym samym przejściu granicznym zablokowano Swiatosława Szeremetę.
@RY1@i02/2017/224/i02.2017.224.00000040a.801.jpg@RY2@
fot. Mateusz Włodarczyk/NurPhoto/Zuma/Forum
Z piątkowych deklaracji Kostiantyna Jelisiejewa i Krzysztofa Szczerskiego wynikało, że impas został przerwany
Zbigniew Parafianowicz
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu