Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Trump szuka porozumienia i ucieczki przed kontrowersjami

1 lipca 2018

Wychodzące na jaw podejrzane spotkania z Rosjanami dotyczą osób coraz bliższych prezydentowi

Dla Donalda Trumpa byłoby korzystne, aby rozpoczynająca się dziś wizyta w Paryżu przysłoniła kontrowersje związane z domniemanymi rosyjskimi próbami wpłynięcia na wynik zeszłorocznych wyborów prezydenckich.

Bardziej prawdopodobne jest jednak, że spotkanie prezydenta USA z Emmanuelem Macronem nie zdoła przebić sensacji, jaką wzbudziła informacja o kontaktach Trumpa juniora ze związaną z Kremlem prawniczką.

Francuski prezydent zaprosił Trumpa do udziału w obchodach przypadającego w piątek święta narodowego Francji, a także by razem upamiętnili 100. rocznicę przystąpienia Amerykanów do pierwszej wojny światowej. - Dla Francji to wyjątkowa okazja do zaprezentowania swojej potęgi wojskowej, a to jest bardzo istotne dla Trumpa - mówi Reutersowi Alexandra de Hoop Scheffer, dyrektor paryskiego biura think-tanku German Marshall Fund. Wprawdzie Francja nie należy do nielicznego grona członków NATO, które zgodnie z ustaleniami przeznaczają na obronę co najmniej 2 proc. PKB, ale też niewiele jej brakuje do tego pułapu, więc sprawy wojskowe mogą być tym, co Macrona i Trumpa będzie łączyć. Szansa na podobne stanowisko obu polityków jest też w kwestii zakończenia konfliktu w Syrii oraz walki z terroryzmem. Według nieoficjalnych informacji z otoczenia obu polityków będą się oni starać szukać możliwych pól współpracy, unikając tematów, w których mają kompletnie odmienne poglądy, czyli walki ze zmianami klimatycznymi i polityki handlowej. Te różnice były bardzo widoczne podczas zeszłotygodniowego szczytu grupy G2o w Hamburgu, ale Macron, w odróżnieniu od np. niemieckiej kanclerz Angeli Merkel, nie prezentował takiej niechęci do Trumpa i próbował szukać jakiegoś porozumienia.

Paryska wizyta Trumpa będzie się jednak odbywać w cieniu kontrowersji wokół spotkania, które latem zeszłego roku, czyli w trakcie kampanii wyborczej, odbył jego syn, Donald Trump junior. We wtorek - uprzedzając dziennik "New York Times", który od kilku dni ujawniał kolejne rewelacje o jego podejrzanych spotkaniach - ona sam pokazał korespondencję e-mailową z brytyjskim publicystą muzycznym Robem Goldstoneem. Ten latem zeszłego roku zaproponował mu spotkanie z rosyjską prawniczką Natalią Wiesielnicką, która miała przekazać informacje obciążające Hillary Clinton. Donald Jr. w rozmowie ze stacją Fox News wyjaśnił, że 20-minutowe spotkanie okazało się stratą czasu, bo żadnych danych nie dostał i gdyby nie publikacje "NYT", już by o tym zapomniał. Przyznał też, że teraz zachowałby się inaczej. Dodał, że o incydencie z rosyjską prawniczką nawet nie wspomniał ojcu.

Prezydent Trump wczoraj odniósł się do tej awantury na Twitterze, pisząc, że syn w rozmowie z Fox News świetnie wypadł i udowodnił swoją niewinność. A cała sprawa jest kolejnym elementem prowadzonego przez jego przeciwników polowania na czarownice. Ale o ile można uwierzyć w to, że spotkanie faktycznie okazało się stratą czasu i żadnych materiałów dyskredytujących Clinton na nim nie przekazano, o tyle kilka kwestii budzi wątpliwości. Z e-maili wyraźnie wynika, że Donald Jr. wiedział, iż materiały obciążające Clinton pochodzą z rosyjskich kręgów rządowych, którym zależy na przegranej byłej sekretarz stanu. Ponadto o całej sprawie wiedzieli Jared Kushner, zięć Trumpa i jeden z jego najbliższych doradców (który na dodatek, jak się wydaje, najbardziej promuje porozumienie z Kremlem), oraz Paul Manafort, ówczesny szef kampanii wyborczej Trumpa. Podaje to w wątpliwość zapewnienia prezydenta, że z żadnego rosyjskiego wsparcia w kampanii nie korzystał.

Trwa śledztwo, które ma wyjaśnić, czy Moskwa próbowała wpływać na wynik zeszłorocznych wyborów prezydenckich. Trudno przewidzieć, czy sprawa, w centrum której znalazł się Donald Jr., będzie miała konsekwencje prawne. Amerykańskie prawo wyborcze zabrania przyjmowania czegokolwiek wartościowego od zagranicznych rządów i obywateli, więc formalnie rzecz biorąc, syn miliardera przepisów nie złamał. Co nie zmienia faktu, że rosyjskich wątków jest coraz więcej i dotyczą one coraz bliższych prezydentowi osób.

Macron, inaczej niż Merkel, nie okazywał Trumpowi swojej niechęci

@RY1@i02/2017/134/i02.2017.134.000000800.801.jpg@RY2@

fot. John MacDougall/AP

Prezydenci Francji i USA będą szukać pól współpracy, unikając tematów, w których mają odmienne poglądy

Bartłomiej Niedziński

bartlomiej.niedzinski@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.