Sekretarz stanu słaby jak żaden dotąd
Pozycja sekretarza stanu USA, czyli po naszemu ministra spraw zagranicznych, nie jest jakoś szczególnie silnie umocowana w konstytucji. Rola szefa dyplomacji z czasem ewoluowała, a w ostatnich dekadach jego władza zależała głównie od osobistego autorytetu. Decydują o niej cztery czynniki. Pierwszym jest oczywiście jakość relacji z prezydentem. Drugą - dobrze naoliwiona machina urzędnicza i doradcza w resorcie. Kiedy na jego czele stali zawodowi dyplomaci, tacy jak Madeleine Albright czy Henry Kissinger, znakomicie potrafili wykorzystać potencjał tej struktury. Kolejne dwie sprawy to uznanie zagranicznych przywódców oraz amerykańskich mediów i opinii publicznej. Tutaj mistrzynią była Hillary Clinton. Kiedy obejmowała w 200 9 r . urząd, miała już jako była pierwsza dama znakomity - jak to się w Ameryce mówi - networking, czyli utrwaloną sieć relacji z międzynarodowymi politykami. I chociaż nigdy dobrze nie radziła sobie z dziennikarzami, to szybko stała się najpopularniejszym członkiem gabinetu Obamy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.