Kampania referendalna Erdogana
DYPLOMACJA Nazizm na Zachodzie ma się dobrze - grzmi prezydent Turcji i grozi rozszczelnieniem granicy przed falą uchodźców do Europy
Temperatura trwającego od soboty dyplomatycznego sporu pomiędzy Holandią a Turcją rośnie. Wczoraj osiągnęła nowy poziom po tym, jak prezydent Recep Tayyip Erdogan zarzucił Holendrom, że w trakcie wojny w Jugosławii ich kontyngent wojskowy nie zapobiegł masakrze 8 tys. Bośniaków, muzułmańskich mieszkańców Srebrenicy. Wcześniej prezydent nazwał kraj "bananową republiką"; dodał również, że "nazizm na Zachodzie ma się dobrze".
W spór bardzo szybko włączyli się europejscy politycy. O szacunek między członkami NATO apelował sekretarz generalny Sojuszu Jens Stoltenberg. Szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini zaapelowała o powstrzymanie się przed ostrymi komentarzami. Wsparcia Holendrom udzieliła również Angela Merkel.
W odpowiedzi Turcja w poniedziałek zakazała powrotu do Ankary ambasadora Holandii, zamknęła przestrzeń powietrzną dla holenderskich lotów, a także zawiesiła działania parlamentarnej grupy turecko-holenderskiej. Wczoraj zaś Ankara złożyła skargę do ONZ, Rady Europy oraz Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie na złamanie Konwencji wiedeńskiej o stosunkach dyplomatycznych.
Wicepremier kraju stwierdził zaś, że Turcja musi się przyjrzeć treści porozumienia, na mocy którego uszczelniła swoją granicę, aby powstrzymać falę migrantów przedostających się na kontynent przez Morze Egejskie. Przekonywał wręcz, że umowa "nie obowiązuje".
Zalążkiem sporu była decyzja holenderskiego rządu o niewpuszczeniu w sobotę na teren kraju dwojga tureckich ministrów - spraw zagranicznych Mevlüta Çavuşoglu oraz rodziny i polityki społecznej Fatmy Betül Sayan Kayi, którzy mieli wziąć udział w wiecu referendalnym. Członkowie rządu chcieli namówić przedstawicieli tureckiej społeczności do głosowania w plebiscycie 16 kwietnia za proponowanymi poprawkami do tureckiej konstytucji, które umożliwią m.in. rządzenie obecnemu prezydentowi przez następnych kilkanaście lat. Nowelizacja ustawy zasadniczej Turcji w Europie widziana jest jako próba łamania zasad demokratycznych.
Jakub Kapiszewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu