Wiatr ze wschodu dotarł do Ameryki
USA
Tuż przed zaprzysiężeniem na prezydenta pod adresem Donalda Trumpa padły oskarżenia najgrubszego kalibru. Amerykańskie służby wywiadowcze sygnalizują, że kandydat republikanów i ludzie z jego otoczenia w trakcie kampanii mogli kontaktować się z rosyjskim wywiadem. Wywiad Federacji Rosyjskiej już kilka lat temu uznał Trumpa za postać perspektywiczną. Gdyby te informacje się potwierdziły, nowemu prezydentowi USA grozi nawet impeachment.
- Nie mam nic wspólnego z Rosją. Nie ma takiego biznesu, jaki mógłbym tam zrobić - stwierdził Trump na wczorajszej konferencji prasowej. Publikację materiałów nazwał "kompromitacją". Również władze w Moskwie kwestionują prawdziwość doniesień CIA, FBI i NSA - trzech najważniejszych agencji zajmujących się wywiadem i bezpieczeństwem wewnętrznym. ⒸⓅ A8
@RY1@i02/2017/008/i02.2017.008.00000010b.801.jpg@RY2@
fot. Mike Segar Reuters/Forum
OPINIA
Po doniesieniach o tym, że na zlecenie Putina prowadzono operację specjalną przeciw dwóm kandydatom na prezydenta supermocarstwa, jakim są Stany Zjednoczone, zastanówmy się, gdzie leży granica działań Rosji . I czy jest nią powstrzymanie się przed stworzeniem fizycznego zagrożenia wobec polityka obcego państwa? Czy można bagatelizować sygnały, jakie płyną z USA, a wcześniej płynęły z innych państw? A8
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu