Tunezyjska rewolucja po rewolucji
ARABSKA WIOSNA Sześć lat po śmierci pierwszej ofiary jaśminowej rewolucji, która rozpoczęła arabską wiosnę, Tunezyjczycy opowiadają reporterce DGP, co się zmieniło w ich kraju i dlaczego kobiety złapały wiatr w żagle
- Do tej rewolucji prędzej czy później musiało dojść. Ludzie mieli dosyć korupcji, bezrobocia, nepotyzmu i życia w biedzie. Dlatego wyszli na ulicę, by pokazać niezadowolenie. Było czuć strach, ale i ekscytację - wspomina Sara, 24-letnia Tunezyjka, którą spotkaliśmy w stolicy kraju. Dziś Sara pracuje w jednej z instytucji państwowych. Cieszy się, że mogła uczestniczyć w przemianach. - Jak zapamiętałam ten burzliwy czas? Tłumy ludzi na ulicach, złość, euforia, zapach spalenizny - opowiada.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.