Dziennik Gazeta Prawana logo

Między resetem a zimną wojną

3 listopada 2020

K ażdy dotychczas rządzący prezydent USA obejmował urząd, licząc na poprawę relacji z Rosją, a odchodził oblewany strumieniami brudu przez moskiewskie media. Rządzący od 1993 r. Bill Clinton zaczął od zdecydowanego poparcia Borisa Jelcyna, gdy ten pacyfikował czołgami zbuntowany parlament. Osobiste relacje obu polityków były demonstracyjnie ciepłe. Clinton i Jelcyn publicznie żartowali i chyba naprawdę się zaprzyjaźnili – o ile można w ogóle mówić o przyjaźni między przywódcami.

A jednak druga kadencja Clintona stała już pod znakiem narastających tarć z Rosją, z których najważniejsze dotyczyły Jugosławii. Zachód z USA na czele zdecydował się zbombardować rządzony przez Slobodana Miloševicia kraj, starając się powstrzymać represje wobec walczących o samodzielność Albańczyków z Kosowa. Rosjanie zdecydowanie poparli Belgrad w imię – jak przekonywali – słowiańskiego braterstwa. Pojawiały się nawet postulaty przyłączenia Jugosławii do Związku Białorusi i Rosji.

Następca Clintona George W. Bush rozpoczynał rządy od zbliżenia z Moskwą. Jej nowy prezydent Władimir Putin natychmiast po atakach 11 września 2001 r. deklarował pełną współpracę z Białym Domem w wojnie z terroryzmem, a Bush odwzajemniał się opowieścią o tym, jak dostrzegł w oczach Putina „prawdziwego demokratę”. Kreml był wówczas na etapie polityki miłości. Zgodził się na likwidację baz na Kubie i w Wietnamie. Miodowy miesiąc skończył się, gdy Bush wbrew protestom Rosji zdecydował się na inwazję na Irak i poparł kolorowe rewolucje, które w latach 2003–2004 doprowadziły do władzy w Gruzji i na Ukrainie prozachodnich przywódców.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.