Między resetem a zimną wojną
K ażdy dotychczas rządzący prezydent USA obejmował urząd, licząc na poprawę relacji z Rosją, a odchodził oblewany strumieniami brudu przez moskiewskie media. Rządzący od 1993 r. Bill Clinton zaczął od zdecydowanego poparcia Borisa Jelcyna, gdy ten pacyfikował czołgami zbuntowany parlament. Osobiste relacje obu polityków były demonstracyjnie ciepłe. Clinton i Jelcyn publicznie żartowali i chyba naprawdę się zaprzyjaźnili – o ile można w ogóle mówić o przyjaźni między przywódcami.
A jednak druga kadencja Clintona stała już pod znakiem narastających tarć z Rosją, z których najważniejsze dotyczyły Jugosławii. Zachód z USA na czele zdecydował się zbombardować rządzony przez Slobodana Miloševicia kraj, starając się powstrzymać represje wobec walczących o samodzielność Albańczyków z Kosowa. Rosjanie zdecydowanie poparli Belgrad w imię – jak przekonywali – słowiańskiego braterstwa. Pojawiały się nawet postulaty przyłączenia Jugosławii do Związku Białorusi i Rosji.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.