Dziennik Gazeta Prawana logo

Historia wciąż zniekształca obraz relacji z Ukrainą

14 października 2020

S tosunki polsko-ukraińskie można podzielić na dwa główne rozdziały: wieczne buksowanie w problemach historycznych i dynamicznie rozwijająca się współpraca w znacznie ważniejszych dziedzinach. Paradoks polega na tym, że w tej pierwszej sferze prezydenci obu państw wykazują podziwu godny imposybilizm, a w tej drugiej ich zaangażowanie właściwie nie jest potrzebne.

Andrzej Duda nie był na Ukrainie od trzech lat, z których dwa przypadły na końcówkę prezydentury Petra Poroszenki, gdy zaostrzyły się nasze spory o historię. Wołodymyr Zełenski był w Polsce na przełomie sierpnia i września 2019 r. z połową rządu Sługi Narodu, który właśnie rozpoczynał urzędowanie. Tamta wizyta dawała nadzieję, że uda się odblokować dialog historyczny i zająć się ważniejszymi sprawami. Zełenski obiecał zdjęcie zakazu ekshumacji Polaków, którzy zginęli na terenie dzisiejszej Ukrainy podczas obu wojen światowych, w tym w trakcie zbrodni wołyńskiej. Strona polska zaś zapowiedziała, że zdewastowane ukraińskie pomniki zostaną odbudowane, o ile postawiono je legalnie.

Żadna z tych obietnic nie została do końca spełniona. Kijów niby odblokował ekshumacje na poziomie centralnym, ale uzyskiwanie zgód na konkretne prace przypomina drogę przez mękę i w rzeczywistości wciąż jest blokowane, tyle że na szczeblu lokalnym. W ciągu roku udało się rozpocząć tylko prace we Lwowie, gdzie leżą szczątki obrońców miasta z 1939 r. Z kolei Polska odnowiła wprawdzie zniszczony w 2015 r. pomnik żołnierzy UPA w Monasterzu na Podkarpaciu, ale nie w wersji pierwotnej. Brakuje nazwisk ofiar walk z sowiecką bezpieką i napisu „polahły za wolu Ukrajiny” (polegli za wolność Ukrainy).

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.