Jesteśmy liczniejsi, ale nie ważniejsi
Od pięciu lat wzrasta liczba polskich urzędników w Komisji Europejskiej. Wciąż jednak brakuje silniejszej reprezentacji w kierownictwie poszczególnych dyrekcji generalnych
„Urzędnicy z Brukseli” przywoływani często w politycznych sporach wewnętrznych to obecnie – zgodnie z danymi z początku roku – grupa 32 262 osób. Mimo iż regularnie powstają raporty Komisji Europejskiej na temat potencjalnych i sugerowanych zmian, to wciąż dysproporcje na poziomie udziału urzędników danej narodowości są widoczne na pierwszy rzut oka. Polska, choć właściwie od początku rządów PiS nie cieszy się w Brukseli dobrą prasą, w ostatnich latach regularnie jednak zwiększała swój stan posiadania w unijnej administracji.
Lepiej niż przeciętnie
Wszyscy pracujący w KE urzędnicy są częścią europejskiej służby cywilnej. Ze swej natury nie ma ona politycznych afiliacji, choć prace są nadzorowane przez komisarzy wyłonionych w wyniku politycznych negocjacji liderów. Pracownicy etatowi to zarówno osoby odpowiedzialne za wdrażanie strategii, jak i prawnicy, tłumacze czy przedstawiciele nauki. Zgodnie z obowiązującymi przepisami ich zatrudnianie musi być wolne od uprzedzeń narodowościowych, a ponadto ma odzwierciedlać geograficzną reprezentację państwa w całej UE.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.