Kazachskie władze tłumią protesty i czyszczą kadry
Prezydent Tokajew poprosił o pomoc wojskową Rosjan i innych sojuszników
Prezydenci Rosji i jej wojskowych aliantów z Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (ODKB) odbędą dzisiaj teleszczyt w związku z sytuacją w Kazachstanie. Wcześniej prezydent tego kraju Kasym-Żomart Tokajew poprosił ODKB o interwencję wojskową, która pomoże w stłumieniu trwających od tygodnia protestów. Według resortu zdrowia zamieszki kosztowały dotychczas życie 164 osób, przede wszystkim w Ałmaty, dawnej stolicy kraju. Kreml poparł działania Tokajewa. Otwarte pozostaje pytanie o cenę, jaką prezydent będzie musiał za to wsparcie zapłacić.
Oddziały ODKB, które w weekend przybyły na odsiecz Tokajewowi, mają ochraniać strategicznie ważne obiekty. Dowodzi nimi gen. Andriej Sierdiukow, weteran z Krymu i Syrii. Protesty rozpoczęły się 2 stycznia w niewielkim mieście Żangaözen na zachodzie kraju. Pretekstem była znaczna podwyżka cen gazu LPG, wykorzystywanego powszechnie jako paliwo do samochodów. Początkowo pokojowe manifestacje rozlały się po całym kraju, a w kilku miastach przerodziły w brutalne starcia z siłami porządkowymi. W Ałmaty buntownicy zajmowali budynki administracji, lotnisko, redakcje prorządowych mediów, a nawet gmach Komitetu Bezpieczeństwa Narodowego (UKK).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.