Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Geopolityczny dramat Ormian

25 września 2023
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

A zerbejdżanowi wystarczyła doba, by zmusić samozwańczą Republikę Górskiego Karabachu, zwaną także Arcachem, do kapitulacji. Miejscowe władze zaczęły się już rozbrajać, po czym same zostaną rozwiązane, a region – zintegrowany z Azerbejdżanem. Wszystko wskazuje na to, że wraz z upadkiem Arcachu zakończy się też sięgająca czasów przed Chrystusem historia ormiańskiego osadnictwa w regionie.

W środę Baku wznowiło działania wojenne przeciwko skrawkom Górskiego Karabachu, które pozostały pod kontrolą miejscowych Ormian po przegranej wojnie z 2020 r. Rosyjskie siły pokojowe, które miały pilnować rozejmu, pozostały bierne, a moskiewska propaganda, choć Armenia pozostaje formalnym sojusznikiem Moskwy, obarczyła winą za nową eskalację Zachód, władze w Erywaniu i osobiście premiera Armenii Nikola Paszinjana. Ten, zdając sobie sprawę z osamotnienia, zastrzegł, że nie zdoła pomóc rodakom z Arcachu. Odpowiedziały mu wielotysięczne protesty w stolicy, choć był to raczej wyraz bezsilności. W ciągu minionych 30 lat potencjały Armenii i Azerbejdżanu się odwróciły, a petrodolary zarabiane przez Baku sprawiły, że przywrócenie utraconej w chaosie początku lat 90. integralności terytorialnej stało się kwestią czasu. Przez osłabienie Rosji wynikające z zaangażowania w wojnę z Ukrainą prezydent Azerbejdżanu İlham Aliyev uznał, że lepszego momentu na likwidację karabaskiego parapaństwa nie będzie.

W czwartek władze w Stepanakercie przyjęły ultimatum. Ich delegacja pod rosyjskim konwojem pojechała do miasta Yevlax w Azerbejdżanie właściwym, by uzgodnić warunki kapitulacji. Po spotkaniu nie ujawniono szczegółów, ale ze szczątkowych wypowiedzi uczestników wynika, że losy Arcachu właśnie się rozstrzygnęły. Miejscowi Ormianie nie wierzą przy tym w zapewnienia Azerów, że cywile, którzy nie byli zaangażowani w zbrodnie z pierwszej odsłony wojny z lat 90., nie mają się czego obawiać, a Baku wspaniałomyślnie zapewni im kulturową autonomię, czym ma się zająć osobiście Hikmat Hacıyev, którego Aliyev wyznaczył jako odpowiedzialnego za reintegrację regionu. Jak powiedział Reutersowi Dawit Babajan, doradca prezydenta Górskiego Karabachu, „nasi ludzie nie chcą żyć jako część Azerbejdżanu i 99,9 proc. z nich woli opuścić nasze historyczne ziemie”. Ormianie zdają sobie sprawę, do jakiego stopnia dehumanizuje ich azerska propaganda w mediach i podręcznikach. W pamięci mają nie tylko pogromy z lat 90., ale i masakrę w Szuszy w 1920 r., a także rzeź Ormian, której dopuścili się cztery lata wcześniej spokrewnieni i sprzymierzeni z Azerami Turcy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.